Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 26

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 26

Letnie prasówki nie są zbyt długie, bo chyba nikomu z nas nie chce się marnować czasu przed ekranem? Krzyczcie, jeżeli chcecie więcej linków. 
  • Na początek smaczek dla fanów Chimamandy Ngozi Adichie: tekst który napisała na specjalne zamówienie The New York Times Book Review. O czym? O amerykańskich wyborach
  • Czy Brexit naprawdę jest taki szokujący? Czy nie należało się tego po Brytyjczykach spodziewać? Interesujące i nie do końca na serio spojrzenie na literackich bohaterów, którzy w pewnym stopniu mogą tłumaczyć ekscentryzm wyspiarzy, do przeczytania w FAZ

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka Ogrodowa dla Uchodźców i Imigrantów, Tel Awiw, Izrael. 
Źródło: archdaily.com

Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier

Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier


Znów pustynia Atakama i znów miasteczko przy kopalni saletry. Górnicza rodzina żyjąca w podziurawionym blaszaku, ojciec jeżdżący na wózku inwalidzkim i kilkoro dzieci. Maria Margarita i jej bracia.  Letelier zabiera nas w kolejnej po „Sztuce wskrzeszania” powieści w dobrze sobie znane rejony. Czy historię dziewczynki, która opowiada filmy też zaczerpnął z własnego życia? Nie wiem. I chyba nie ma to większego znaczenia. 

Historia o Marii Margaricie to właściwie dłuższe opowiadanie poskładane z krótkich rozdziałów, jakby filmowych scen, kadrów. To opowieść o utracie, o tym, czego Maria zostaje pozbawiona, gdy dorasta. Odchodzą jej bliscy, matka, ojciec, potem bracia, traci niewinność i to, co uwielbia – możliwość i zdolność opowiadania filmów. Przychodzi czas, gdy zaczynają znikać niektórzy mieszkańcy a po zamknięciu kopalni zostaje sama. Kolejna wariatka na pustyni? Może.  A może kobieta, która mimo wszystko przetrwała, w miejscu, które jest jej wymarzoną filmową scenografią. 

„Opowiadaczka filmów” jest potwornie krótka. Kończy się właściwie zanim na dobre zacznie. Po odłożeniu na półkę pozostaje niedosyt, że to już, że to koniec, że szkoda, bo ciężko jest się rozstawać z prostą i liryczną prozą Hernána Rivery Leteliera.

Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier, tłum. Natalia Nagler, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2012. 

Źródło zdjęcia: fot. własna. Nie wykorzystuj bez zgody autorki!
Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 25

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 25

Koniec tygodnia zdominowały polityczne zawirowania na Wyspach. Życie toczy się dalej, a ja mam dla Was wyjątkowo interesującą garść linków:
  • W Szczecinie w przepięknej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza zostanie przyznana dzisiaj Nagroda Literacka dla Autorki "Gryfia". Korzystając z tej okazji jako zdjęcie tygodnia wybrałam salę koncertową. Wiem, że to nie biblioteka, ale czyż nie jest przepiękna?
  • Czytając książki, a przynajmniej używając odpowiednich książkowych tagów, zwiększa się szanse na znalezienie odpowiedniego partnera. Hm... nie jest to chyba zbyt odkrywcze?
  • "Wegetarianka" dostała międzynarodowego Bookera, co oznacza, że wyróżniono również tłumaczkę. Podobno żaden z jurorów nie znał koreańskiego. Jak więc mogli ocenić tłumaczenie i czy w ogóle to jest możliwe bez znajomości oryginału? Bardzo ciekawy artykuł w The New Your Reviews of Books
  • I znowu The Guardian przedstawiający tym razem 4 klasyczne powieści z kręgów kultury zachodniej twórczo wykorzystane (albo i nie) przez afrykańskich pisarzy. Ciekawe, chociaż wybór trochę naciągany. 
  • Apki są dobre na wszystko. Pomagają na przykład czytać klasykę. 10 minut dziennie codziennie. 

Zdjęcie tygodnia: sala koncertowa Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza
Źródło: bryla.pl
Wszystkie Lemy mojego Ojca

Wszystkie Lemy mojego Ojca

Mój Ojciec lubi, kiedy my "dzieci" zwracamy się do niego pełnymi nazwami pokrewieństwa. Gdy mieliśmy po parę lat było to dość onieśmielające, zwłaszcza gdy z uporem maniaka udawał, że nie wie do kogo zwraca się mój kuzyn krzycząc „wujku”. Dziś, kiedy dorośliśmy, używamy tych form z przyjemnością. Dzieci znajomych moich rodziców, kuzyni, kuzynki i wszystkie ich żony i mężowie piszą do niego na Facebooku Wuju bądź Stryju. Nie pamiętam czy kiedyś wyjaśnił mi skąd to jego upodobanie, ale nie zdziwiłabym się, gdyby wynikało z zachwytu Sienkiewiczem. „O(j)ciec, prać?” brzmi przecież majestatycznie.

Najzagorzalsi fani spierają się czy Matrix to twórcza inspiracja czy plagiat.

















Ale, ale ja nie do końca o tym chciałam Wam napisać. Z Ojcem moim mamy pewne wspólne doświadczenia czytelnicze. I nie chodzi tu o zwykłe czytanie tych samych książek, ale o coś więcej, coś w rodzaju międzypokoleniowego porozumienia, wspólnych przeżyć, lektur, które dla nas są bardzo ważne, chociaż nie zawsze z tych samych powodów. Takim pozytywnym doświadczeniem jest Friedrich Dürrenmatt i jego dramaty, a zwłaszcza „Fizycy”. Wspólnie wybrzydzaliśmy zaś nad „Alchemikiem” Paolo Coelho. No dobrze, pastwimy się nad nim czasem i dzisiaj.
W tym naszym wspólnym czytaniu istnieje jednak ogromna przepaść. Jednym z ulubionych pisarzy mojego Ojca jest Stanisław Lem. I to ulubionych w starym stylu. Przeczytał chyba wszystkie jego książki, niektóre kilkakrotnie i zna je prawie na pamięć. Wspólne oglądanie jakiegokolwiek filmu sci-fi ma przez to stały schemat. Nieważne czy to klasyk kina, czy nowa ciekawa produkcja, czy oglądamy w kinie, czy w TV przy napisach końcowych pada sakramentalne: „Dobry film, ale Lem już to kiedyś opisał”. Po czym wymieniany jest dokładnie tytuł książki lub opowiadania oraz krótkie uzasadnienie dlaczego pomysł Lema jest lepszy. Bo że jest lepszy nigdy nie podlega dyskusji. Zazdroszczę tego mojemu Ojcu do dzisiaj. Tej pasji, pamięci i umiejętności przypomnienia sobie w każdym momencie, co też ten Lem napisał. 

Incepcja i motyw snów w snach. Dobry film, ale... 
Źródło: pinterest.com















 
Ja, nie to że nie pamiętam, po prostu Lema nie czytałam. Jakieś opowiadanie o pilocie Pirxie w ramach szkolnych lektur. Kiedyś porwałam się na „Dzienniki gwiazdowe”, akurat stały pod ręką na regale, ale porzuciłam je po 100 stronach. Fascynacja mojego Ojca wywindowała moja oczekiwania, długo wydawało mi się, że Lem z jego opowieści jest dużo ciekawszy. Z czasem przyszła jednak wyprowadzka z domu, studia, praca, niezależne życie. Okazji do wspólnego oglądania filmów było zdecydowanie mniej (chociaż uwielbiam dzwonić do Ojca i pytać się czy widział dany film i w odpowiedzi słuchać, w której książce „Lem to już opisał”). Parę lat temu, podczas jednej z wizyt u rodziców, podczytałam parę stron z książki leżącej na stoliku, nie pamiętam tytułu, ale Ijon Tichy rozbawił mnie do łez. Zdałam sobie wtedy sprawę, że potrzebowałam czasu i dystansu, by rozpocząć swoją przygodę z Lemem.

Zatem, Drogie Czytelniczki i Czytelnicy, to jest mój plan na wakacje: Stanisław Lem w przepięknym wydaniu z okładkami projektu Przemka Dębowskiego. Tylko od czego zacząć czytanie? Oczywiście jako wierna czytelniczka bloga Pyzy z uwagą przeczytałam jej poradnik i na jego podstawie mam swój typ. Jestem jednak strasznie ciekawa, co Wy byście mi poradzili.
Fot. własna




Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 24

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 24


Bez zbędnych wstępów poniżej garść ciekawych linków z minionego tygodnia. A Wam coś szczególnego utkwiło w głowie?
  • Zdecydowanym hitem anglojęzycznego Twittera był ten oto tekst o żałobie pióra Robin Wasserman, autorki powieści "Girls on fire". 
  •  Podobno w amerykańskich bibliotekach najczęściej kradzioną książką jest Księga Rekordów Guinessa. Trochę inaczej wygląda to w księgarniach. Ciekawe jak taka lista wyglądałaby w Polsce?
  • "Droga do domu" Yaa Gyasi miała niedawno swoją premierę w Polsce i USA. Pisze o niej na przykład LA Review of Books.
  • O podróży sukni Charlotte Brontë i oczyszczeniu jej z zarzutów nieodpowiedniego stroju na pewnej kolacji 165 lat temu pisze The Guardian.
  • Niemiecki Die Zeit proponuje 24 lektury według grup na Euro 2016, oczywiście. Polskę reprezentuje... Andrzej Stasiuk. Takie mistrzostwa wygra bez problemu! 

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka centralna w Nicei, Francja. 
Źródło: www.atlasobscura.com


 
Copyright © 2016 Niekoniecznie Papierowe , Blogger