Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 21

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 21


W tym tygodniu najwięcej miejsca zajmują książki o sporcie. Wielkimi krokami nadchodzą dwa ważne wydarzenia: mistrzostwa europy w piłce nożnej i olimpiada w Rio. Dlaczego trochę o tym nie poczytać? 
  • W Niemczech ukazała się właśnie książka urodzonego w Bułgarii pisarza Ilija Trojanowa "Meine Olympiade. Ein Amateur, vier Jahre, 80 Disziplinen". Autor opisał w niej, jak przez 4 lata zmierzył się z każdą z indywidualnych olimpijskich dyscyplin. Może w tym szaleństwie jest metoda? Fragmenty powieści możecie przeczytać tutaj
  • Czytacie książki po francusku, niemiecku albo hiszpańsku? Ostatnio pisała o tym Patrycja. Nie jest to łatwe, ale spróbujcie. Jak na zamówienie The Guardian przygotował listę lektur, od których możecie zacząć swoją przygodę.  
  • W Polsce książki sportowe dotyczą głównie piłki nożnej. Tak, można trochę poczytać o skokach narciarskich, kolarstwie, tenisie, ale i tak większość opisuje bieganie za piłką. W Wielkiej Brytanii równie ważne są rugby i krykiet. Czytelnicy mogą też sięgnąć po historie pływaków czy wybitnych kierowców wyścigowych. Jedną z najważniejszych nagród jest Cross Sport Books Awards. Na ich stronie znajdziecie pełną listę nominowanych pozycji za rok 2015 w kilku różnych kategoriach. Na język polski przetłumaczono jak na razie tylko jedną książkę nominowaną w kategorii autobiografia roku "My Story" Steven'a Gerrard'a. W księgarniach mogliście ją zauważyć z tytułem "Serce pozostawione na Anfield. Autobiografia legendy Liverpoolu". 
  • Nagrody nagrodami, ale wiadomo, że krytycy mogą się mylić. Jaka jest najlepsza książka według Internetu i dlaczego możecie przeczytać na stronie priceonomics.com.
  
Zdjęcie tygodnia: biblioteka George'a Peabody, John Hopkins University, Maryland, USA.

Źródło: pinterest.com





















#comfortbookstag

#comfortbookstag

Źródło: pinterest.com
Najpierw nie zauważyłam, że Ania z bloga Wstaw Tytuł mnie nominowała. W kwietniowym szale przygotowań i pakowania umknęło mi to zupełnie. Potem ogarnęła mnie euforia, że pomyślała akurat o mnie. A następnie przyczołgało się przerażenie. #comfortbookstag ma być o książkach, po które można sięgnąć zawsze, są w sam raz w każdym momencie życia, po których czuję się lepiej. A ja, muszę się Wam przyznać, bardzo rzadko sięgam po przeczytane już książki kolejny raz. Jak każdy mam ukochane pozycje, powieści, które uważam za najważniejsze w moim życiu. Często wracam do nich myślami, w dyskusjach z najbliższymi i nowo poznanymi, ale nie czytam ich od deski do deski.

Po chwili paniki przyszło jednak otrzeźwienie. Mam swoją książkę pocieszycielkę, książkę komfortową, która daje mi wytchnienie, zmusza do myślenia, wyciszenia się, wyciska łzy i przywraca mi uśmiech. Taką, w której znajdę to, czego akurat potrzebuję niezależnie od pogody wewnątrz i na zewnątrz.

 

13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki, prof. Leszek Kołakowski

Ten małych rozmiarów zbiorek był prezentem. Dostałam go w dziwnym momencie swojego życia a sięgnęłam po niego ponownie kilka lat później, gdy było bardzo źle. W całości przeczytałam go kilka razy, poszczególne bajki może i nawet kilkanaście. Moją ulubioną jak na razie pozostaje czternasta początkowo usunięta przez cenzurę (stąd jej brak w tytule) „Wielki Głód”. Często zaglądam też do przepięknej i smutnej „Opowieści o wielkim wstydzie”, historii Rio, który zapomniał koloru oczu ukochanej Murii i tak bardzo było mu wstyd, że malał, malał aż zniknął.  Podczytuję też „Jak Gyom został starszym panem” a potem się odmłodził, aż do niemowlęctwa. I znowu postarzył. I w zasadzie do dzisiaj nie może się zdecydować. 

Leszek Kołakowski ma niesamowitą umiejętność pisania dla każdego. Bajki to po prostu świetne opowiastki, które można przeczytać dzieciom, są jednocześnie tak wielowarstwowe, że dorośli odnajdą tam też coś dla siebie. Nie będę udawać, że rozumiem je w stu procentach, że rozgryzłam ich głębię i nawiązania do filozofii. Po prostu je czytam. Myślę, że to właśnie dojrzałość ukryta między wierszami daje mi ukojenie. Czytanie „13 bajek...” jest jak rozmowa z kimś mądrym, spokojnym, doświadczonym, kimś, kto nie pociesza pustymi słówkami, nie przekonuje na siłę, że nie jest źle, ale kto wie, że i tak się ułoży, może później, może wcześniej, ale jednak. 

Dziękuję Ani za nominację. Z przyjemnością po raz kolejny sięgnęłam do tych bajek. Chętnie dowiem się czy Ekruda ma swoją komfortową trójkę, jaki kolor mają comfortbooks Marty z Rudymspojrzeniem i gdzie zagląda Cocteau & Co.


Obraz z początku wpisu to „Beleza Pura” Beatriz Milhazes, brazylijskiej artystki, której kolaże ujęły mnie kolorami i odwagą. Katalog z jej wystawy też mogłabym zaliczyć do comfortbooks. Tak, Beatriz balansuje na granicy kiczu, ale zawsze poprawia mi humor. Niestety dostępne internetowe reprodukcje ogromnie spłycają pozytywną energię jej dzieł. 


Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 20

Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 20


Miniony tydzień obfitował w informacje o polskich nagrodach literackich. O nominacjach i laureatach wiecie już wszystko, zajrzyjcie zatem, co słychać na świecie:
  • Na stronach The Guardian znajdziecie wywiad z pracownikami waszyngtońskiej księgarni Kramerbooks&Afterwords pierwszej, która w latach 70-tych zaczęła sprzedawać klientom kawę.  
  • BBC proponuje nieśmiertelny temat o ukrytych wiadomościach. Światowe spiski i wizyty kosmitów odkrywają swoje tajemnice, gdy odsłuchać niektóre piosenkowe hity od tyłu. 
  • Lena Dunham, bohaterka The Girls, z zaskoczenia wydała kolejną książkę, która wyprzedała się w 24 godziny. Jak Beyoncé!
  • Isabel Allende zostanie wyróżniona nagrodą PEN Center USA za całokształt twórczości. Czytaliście już "Japońskiego kochanka"?
  • Podobno w planach jest wydanie nowej wersji "Kodu Leonarda da Vinci". Dla młodzieży. The Guardian pyta czy naprawdę musimy to robić nastolatkom

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka Aleksandryjska, Egipt.
Źródło: blogtravels.gr
Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier

Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier

 Machuca, wioska w Chile w okolicach San Pedro de Atacama.

Patrycja prowadząca cudownego bloga bezszmer napisała niedawno, że w podróż często zabiera ze sobą książki o danym miejscu, że w ten sposób je czuje i oswaja.  Zgadzam się z nią całkowicie. Przeczytane lektury pozwalają więcej dostrzec, lepiej zrozumieć to, co nas otacza. Zwłaszcza, gdy wytkniemy nosa poza naszą małą i komfortową Europę. A że podróże kształcą możemy doświadczyć też odwrotnego zjawiska. Odwiedzone miejsca, zdeptane ścieżki i wdychane powietrze pozwalają lepiej zrozumieć to, co czytamy o danym miejscu. Lepiej wczuć się w klimat czasem ledwie zarysowany między wierszami. Książkę chilijskiego pisarza „Sztuka wskrzeszania” przeczytałam zanim po raz pierwszy w życiu zobaczyłam Atakamę. Podczas podróży całkiem niespodziewanie wracały do mnie sceny z książki, a lektura nawet po upływie kilku tygodni nabrała intensywności. Dostrzegłam w niej wiele szczegółów, które wcześniej mi umknęło. Gdziekolwiek byście nie jechali, zabierzcie ze sobą książkę o tym miejscu. Będzie to dla Was niesamowite doświadczenie.

Hernán Rivera Letelier jest dwukrotnym laureatem chilijskiej Premio del Consejo Nacional del Libro (w latach 1994 i 1996) oraz hiszpańskiej Premio Alfaguara de Novela w 2010 roku za „Sztukę wskrzeszania”. To powieść, którą ciężko jednoznacznie określić i w tym tkwi jej największa zaleta. Historia samozwańczego proroka zwanego Chrystusem z Elqui jest pełna ironii i sarkazmu. Ciężko jest się nie roześmiać, gdy główny bohater próbuje wskrzesić pijaka czy pofrunąć nad piaskami pustyni. Kilkakrotnie. Domingo Zárate Vega nie jest ani piękny, ani mądry, nosi stare ubrania, brudną pelerynę, podarte sandały, nie za bardzo dba o higienę a cały swój dobytek trzyma w papierowej torbie. Nie stroni też od uciech cielesnych. Z radością wręcz przyjmuje wdzięczność wiernych płci żeńskiej. Domingo jest jednak postacią, której nie da się nie lubić. Może wariat, a może nie, ma w sobie szczerość i zapał. Jeździ po Chile w miejsca, których nikt nie chce dobrowolnie odwiedzać. Do miasteczka Syf dociera w poszukiwaniu towarzyszki drogi życia. Magalena to kolejna barwna postać. Pobożna dziwka o dobrym sercu, ulubienica męskich mieszkańców miasteczka  przyjmuje Domingo ze zrozumieniem i choć nie przystaje na jego propozycję podjęcia wspólnej wędrówki nawiązuje się między nimi nić przyjaźni. Wymieniając głównych bohaterów powieści nie można zapomnieć też o Donie Anonimie, który z godną podziwu konsekwencją sprząta pustynię. Letelier lubi swoich bohaterów, i pomimo ich wielu wad i niezbyt atrakcyjnych cech powierzchownych czytelnik nie ma wyboru i też musi ich polubić.

Oprócz humoru i absurdu oraz wspaniale nakreślonych postaci chilijski autor przemyca w tle ważne społeczne i autobiograficzne wątki. Syf to miasteczko na pustyni, które wszyscy radzą omijać z daleka. Dotrzeć tam można jedynie podążając wzdłuż torów kolejowych. W całości należy do właściciela kopalni saletry, którym jest oczywiście Gringo. Domingo trafia tam w trakcie strajku robotników–mieszkańców w roku 1942. Posądzony o podburzanie zostaje wywieziony poza granice administracyjne miasteczka wraz z Magaleną. Letelier sam pracował w kopalniach, które w XX w. bardzo często były własnością Amerykanów. Robotnicy musieli stosować się do wyznaczonych im przez właściciela zasad i jeszcze przez wiele dziesięcioleci dopominać się o swoje prawa i lepsze warunki pracy.

Warto tę powieść czytać uważnie i powoli, bo mimo że śmieszy do łez, jest w niej prawdziwy obraz północnego Chile pierwszej połowy XX wieku. Zwariowanych bohaterów nie można nie polubić za ich zaangażowanie, szczerość i oddanie. I chociaż akcja dzieje się w miejscu na końcu świata, gdzie nic nie jest ładne, a piasek dostaje się do każdej szczeliny ludzkiego ciała to Letelier opisał je przepięknie, z ogromnym wyczuciem, empatią, wręcz miłością.

Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier, tłum. Barbara Jaroszuk, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011.
Źródło zdjęcia: fot. własna. Nie korzystaj bez zgody autorki!
Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 18&19

Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 18&19



Po kolejnej przerwie, tym razem spowodowanej brakiem internetu, prasówka powraca z dużą liczbą ciekawostek. Miłej lektury!
  • W nowojorskiej MoMA przy okazji retrospektywy Marcela Broodthaers'a zorganizowano specjalny wieczór poezji. Amerykańscy twórcy czytali wiersze belgijskiego artysty i swoje. Całość do obejrzenia na youtube.
  • W berlińskim Museum Neukölln można z kolei zobaczyć wystawę pod tytułem "Magia czytania". 24 mieszkanek i mieszkańców tej modnej dzielnicy udostępniło muzeum swoje książki i opowiedziało o ich znaczeniu, czytaniu, osobistych refleksjach. Więcej możecie dowiedzieć się z bloga muzeum.
  • Obcowanie z Hieronimem Boschem jest niesamowitą przygodą. Wystawa w Hertogenbosch, jak do tej pory największa prezentacja dzieł malarza, bije rekordy popularności. W Niemczech ukazała się właśnie niezwykła książka holenderskiego ilustratora Thé Tjong-Khing'a "Hieronymus". Toż to dopiero musi być fascynująca podróż!
  • W The Los Angeles Review of Books długa i interesująca recenzja książki o kubańskiej rewolucji. A właściwie o nowojorskich intelektualistach i ich kłótni o Fidela. Ciekawe!

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka publiczna w Villanueva, Kolumbia 
Źródło: archdaily.com
Copyright © 2016 Niekoniecznie Papierowe , Blogger