czwartek, 28 kwietnia 2016

NIK o rozwoju czytelnictwa

37% i 63% zrobiły ostatnio karierę w internecie i poza nim. Po opublikowaniu raportu Najwyższej Izby Kontroli powinna do nich dołączyć okrągła suma 268 mln zł. Aż tyle wydano w ostatnich latach na rozwój czytelnictwa w Polsce. 23 kwietnia NIK przedstawił sprawozdanie o wydatkach poniesionych na ten cel w latach 2012-2015 (I połowa). Urzędnicy wzięli pod lupę nie tylko sztandarowy program Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale także działalność wspierającą Biblioteki Narodowej, Instytutu Książki oraz Narodowego Centrum Kultury. Wydano niemało, a czytelnictwo nie wzrosło. Liczby większość z Was zna doskonale, ale przypomnę je krótko: w 2014 roku odsetek osób, które przeczytały przynajmniej jedną książkę był wyższy niż dwa lata wcześniej (42% wobec 39%), ale była to zmiana krótkotrwała. W 2015 roku spadł aż do słynnych 37%. Co zatem poszło nie tak i wymaga ulepszenia? 

Plakat promujący Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa

NIK za bardzo ważny kierunek promowania czytelnictwa uznał inicjowanie zainteresowań książką wśród najmłodszych. Ci, którzy wcześnie polubią czytanie, częściej sięgają po lektury w życiu dorosłym. To właśnie ten kierunek wymaga większego zaakcentowania w mediach i lepszych działań promocyjnych. Dobrą wiadomością jest wzrost czytelnictwa e-booków i audiobooków, chociaż w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa wspierano ten obszar w mocno ograniczonym stopniu. Według NIK trzeba zainicjować i zintensyfikować działania poświęcone upowszechnianiu i promocji książek w formie elektronicznej. 

Urzędnicy przyjrzeli się również formie w jakiej promuje się czytelnictwo i ponownie podkreślili to, co dla większości blogerów jest oczywiste, brak wystarczającej promocji w Internecie, a zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Dość niejednoznacznie oceniono programy wspierające biblioteki publiczne. Z jednej strony podliczono, że w latach 2012-2014 wydano ok. 63,5 mln zł, a wskaźniki czytelnicze i tak się nie poprawiły. Zadziwiające, że np. wskaźnik zakupu książek (w woluminach na 100 mieszkańców) spadł także w części bibliotek objętych  corocznie programem "Zakup nowości wydawniczych do bibliotek"! NIK przyznał jednak, że poprawę widać w bibliotekach objętych programami modernizacyjnymi.

W raporcie wytknięto nieprawidłowości w przygotowaniach od strony formalnej, kontroli czy oceny działań oraz kuriozalny fakt, że obecnie mamy aż dwa programy rozwoju czytelnictwa o dokładnie takiej samej nazwie.
 


NIK przygotował także kilka sugestii poprawek i ulepszeń.
  • Garściami powinniśmy czerpać z doświadczeń innych krajów, na przykład wspierając czytelnictwo wśród chłopców.
  • Dalsza promocja NPRCz wymaga uruchomienia portalu internetowego, który będzie zawierał informacje o realizowanych działaniach, wydarzeniach, programach telewizyjnych i radiowych promujących czytanie, a nawet polecanych książkach i czasopismach według grup wiekowych. Oczywiście, dalej potrzebna jest promocja w tradycyjnych środkach masowego przekazu, zwłaszcza w TV i radiu. NIK nie wyklucza nawet kampanii ze celebrytami, konkursów czy gier promujących.
  • NPRCz potrzebuje większej rozpoznawalności, NIK zatem proponuje, by beneficjenci obowiązkowo umieszczali informację, jak np. adres portalu, na dofinansowanych produktach.
  • Jak już wspomniałam, promowanie czytelnictwa w rodzinach i wspieranie wydawania i dystrybucji książek dla dzieci to jeden z ważniejszych obszarów, który wymaga większego zaangażowania.
  • Na osobne działania promocyjne zasługują książki w formie elektronicznej. E-booki i audiobooki powinny zostać uwzględnione w kolejnych programach.
  • NIK sugeruje też, że ulepszenia wymaga komunikacja bibliotek z czytelnikami, stała współpraca między bibliotekami publicznymi i szkolnymi i rozwój niekonwencjonalnych akcji jak książkobusy, hapenningi, promocje w środkach komunikacji miejskiej, na koncertach i festiwalach muzycznych.
Spot promujący Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa

Raport NIK nie mówi większości z nas nic odkrywczego. Z jednej strony zainwestowano dużo pieniędzy, z drugiej brak jest wyraźnych efektów. O kwestiach jak brak porządnych działań w Internecie, a zwłaszcza w najnowszych mediach społecznościowych, pisało już wielu dziennikarzy i blogerów. Doskonale wiemy, że wspieranie książek w wydaniach elektronicznych nie istnieje, a ma ogromny potencjał. Mogłabym opisać tak, każdy punkt raportu NIK, chciałabym jednak zwrócić Waszą uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, 268 mln zł to ogromna suma, zanim jednak krzykniecie oburzeni na marnowanie pieniędzy podatnika, zauważcie, że nie wiadomo, jak wyglądałoby czytelnictwo w Polsce bez opisanego wsparcia. Po drugie, dla osób zainteresowanych czytaniem czy szerzej czytelnictwem raport zawiera oczywistości, ale kto inny jest jego adresatem. I nawet jeżeli powtarza on znane nam argumenty, warto by były jeszcze raz i głośno powiedziane.

Co Wy o tym sądzicie?

Ilustracje i film pochodzą z oficjalnych stron i kanałów MKiDN.
Raport dostępny jest na stronie NIK.

0 komentarze :

Prześlij komentarz