wtorek, 1 listopada 2016

Męskie czytanie

Marzec był na blogu babskim miesiącem i dla zachowania równowagi listopad będzie męskim czyli zapuszczam niekoniecznie papierowe wąsy. W ramach mini akcji będę czytać książki autorstwa panów, przede wszystkim, bo postanowiłam zrobić jednak wyjątek dla Ursuli Le Guin i jej „Sześciu światów Hain”. Większość z moich lektur wpisuje się w wyzwania i awantury na innych blogach. Przeczytajcie dokładnie jakie!
I pamiętajcie, że w krajach anglosaskich Movember to nic innego jak miesiąc, w którym należy pamiętać, że o zdrowie trzeba dbać bez względu na płeć.

Męski reportaż

Na pierwszy ogień idzie polska gwiazda reportażu Filip Springer. Jego „Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u” zbierały kurz od kilku lat, a zaraz po nich sięgnę po „13 pięter”. Tak przygotowana mogę iść się awanturować na spotkanie prowadzone przez Sylwię Chutnik (kolejne 17-go listopada w Nowym Teatrze w Warszawie).

Męskie nagrody

Kolejną pozycją, która czeka na swoją kolejkę już od jakiegoś czasu, jest „Skoruń” Mikołaja Płazy finalista tegorocznej Nike, zdobywca Nagrody Kościelskich i Nagrody Literackiej Gdynia. Trzeba sprawdzić o co tyle krzyku.

Męska klasyka

Założenie bloga zmobilizowało mnie do czytania klasyki, książek, które zawsze miałam na liście a które przegrywały z nowościami, lenistwem albo... tak, jakimś serialem. Dodatkową przyjemnością z czytania klasyki są dyskusje, jakie można prowadzić z innymi. W listopadzie dołączam więc do Nabokoviady Nai i Pyzy i czytam „Panią Bovary” Flauberta. 

Podwójny autoportret, Egon Schiele, 1915 r.
Źródło: dailyartfixx.com

Męskie nowości

Nie jestem mistrzem szybkiego czytania, więc nie wiem czy starczy mi czasu w listopadzie na dodatkowe lektury. Mam nadzieję, że tak, bo mam w planach kilka nowości. Przede wszystkim zakupioną na Targach Książki w Krakowie „Sztukę powieści” wywiady ze znanymi pisarzami, które oryginalnie ukazały się w "The Paris Review". Jest Nabokov, i Houellebecq, i Marias. Czyż nie brzmi to wspaniale?
Z niecierpliwością czekam też na „Depesze” Michaela Herr’a ukazujące się w Karakterze. Jest to bezdyskusyjnie klasyka światowego reportażu opisująca potworności wojny w Wietnamie. Dobrze że w końcu będzie można przeczytać ją po polsku.
Pod koniec listopada niezawodne Czarne wyda „Dom, którego nie było” Łukasza Krzyżanowskiego. Autor opisuje historię stosunków polsko-żydowskich w Radomiu. Skupia się przy tym przede wszystkim na losach Żydów, którzy wrócili do miasta po wojnie i zamiast spodziewanej wolności zastali wrogość, agresję i przemoc.
 
A jakie są Wasze plany?

16 komentarzy :

  1. Strasznie się cieszę, że wybierasz się na Nabokoviadę :-)! No i wiesz, że już marcowy temat miesiąca bardzo mi się podobał, więc i movembrowego jestem fanką: u mnie w kolejce co prawda póki co więcej pisarek niż pisarzy na listopad, ale kto wie?

    O, też czekam na "Dom, którego nie było"! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pani Bovary" pasuje jeszcze do mojego rocznego wyzwania i pozycji z klasyki literatury francuskiej. No i temat powieści mnie intryguje, więc to po prostu idealna "Nabokoviada" dla mnie.
      Jak zobaczyłam zapowiedź "Domu, którego nie było" od razu przypomniała mi się rozmowa prokuratora Szackiego z rabinem i podobne wątki z "Ziarna prawdy" Miłoszewskiego.

      Usuń
  2. Przyznam, że wolę czytanie męskie :] Poza tym widzę "Źle urodzone" i to mi wystarczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz ze względu na lektury czy płeć? ;)

      Usuń
    2. Feministki, Brontë i inne Papużanki u mnie odpadają ;) Jakoś tak bardziej wolę męskie pisanie, albo po prostu mocniejsze... Chociaż dla mnie męsko pisze choćby Joanna Bator :)

      Usuń
    3. Och, ale baby potrafią pisać bardzo mocno. ;) Z moich marcowych lektur najbardziej zaskoczyły mnie "Wichrowe wzgórza". Pamiętam, że cała rozemocjonowana zastanawiałam się jakim cudem ta książka jest uznawana za piękną historię miłosną. Dla mnie to niesamowicie mroczny obraz toksycznych relacji, pełen przemocy fizycznej i psychicznej.
      Albo na przykład taka Samar Yazbek, bardzo mocny głos w przedstawianiu wojny w Syrii. Myślę, że nawet mocniejszy dzięki temu, że napisany przez kobietę.
      Ale Papużanki bronić nie będę bo się w końcu za nią nie zabrałam. ;)

      Usuń
  3. U mnie również zapowiada się męsko - a zaczynam mocnym akcentem klasycznym, bo postanowiłam wreszcie przeczytać "Mistrza i Małgorzatę". Niby nie należy się wstydzić, jeśli nie zna się jakiegoś znanego utworu, ale akurat w tym przypadku wstyd aż palił. I chyba, podobnie jak Ty, zrobię odstępstwo w postaci Ursuli, którą planuję poznać jeszcze w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam wstyd... Ja Ci zazdroszczę czytania po raz pierwszy! I to jeszcze takiej dobrej książki. Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń. A jeżeli chodzi o Ursulę to też czytasz "Sześć światów" czy "Ziemiomorze"?

      Usuń
  4. Och i ach, a ja znów wpadłam w otchłań maratonu książek złych i jeszcze gorszych (dzięki ci wszechświecie za kidla, który wszystko ukryje). Liczę że mi przejdzie niedługo.
    "Sztukę powieści' chcę, ale znając siebie sięgnę za trzy lata, jak wszyscy o niej zapomną, bo cóż, taki styl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki złe i jeszcze gorsze to przypadkowo czy raczej jako "guilty pleasure"? O tak, kindle to jest całkiem sprytny wynalazek.
      "Sztukę powieści" zaczęłam, jestem po dwóch wywiadach z moimi ulubionymi Łelebekiem i Mariasem i póki co, podoba mi się. Obaj panowie mają rózne i specyficzne style pisania, okazuje się, że też inaczej mówią a zapisy wywiadów świetnie to oddają!

      Usuń
    2. zdecydowanie guilty pleasure. jak wypadek samochodowy, nieco obrzydliwe, ale nie można odwrócić wzroku. (choć, ach, trafiłam na dwie całkiem niezłe tytuły w moim szale, więc może jest metoda)

      Usuń
    3. Ale mnie zaintrygowałaś! Zwłaszcza tym porównaniem do wypadku. ;) Co Ty czytasz?

      Usuń
  5. Nadrabiam teraz zaległości biblioteczne, więc panów nie będę czytał zbyt wielu. W planach są: szwedzki fantasta Sam J. Lundwall, izraelski fantasta Lavie Tidhar. Może jakbym dopadł wywiad z Biedroniem to by proporcje się zmieniły na 50/50. Niedawno przeczytałem Lecha Majewskiego.

    W ramach tagu książkowego o literaturze świata podałem też parę interesujących lektur napisanych przez panów lub o panach. Może znajdziesz inspiracje. Tematycznie polecam książki Chinua Achebe, Alfreda Szklarskiego i Epos o Gilgameszu. Jestem ciekaw, jakie książki ty byś wybrała.
    https://multikulturalny.wordpress.com/2016/11/15/tag-ksiazkowy-kontynenty/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twój tag książkowy i bardzo mi się podobał. Przez chwilę się nawet nad nim zastanawiałam, ale on jest za trudny! ;) Wciąż myślę nad tym, czy miałabym co podpiąć pod Azję i Afrykę.

      Jeżeli nadrabianie zaległości oznacza czytanie autorek to jestem jak najbardziej za!

      P.S. Nad Biedroniem też się zastanawiam.

      Usuń
    2. Jakoś tak się złożyło, że większość moich zaległości bibliotecznych to książki autorek z różnych krajów. Statystyka na szybko: przeczytałem między 1/3 a 1/2 książek autorek (bo nie chce mi się płci teraz sprawdzać).

      Ja też miałem problemy z książkami :D Możesz uprościć sobie trochę i napisać które książki byś chciała przeczytać. :) Co możesz przeczytać? Na przykład bajki z Afryki albo książki Murakamiego (data oryginalnego wydania, choćby 2015. ;)).

      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. To są bardzo zdrowe proporcje ;).

      Murakami! Zapomniałam o nim a przecież czytałam go, jak najbardziej. Może jak się jeszcze chwilkę zastanowię to mi jednak wyjdzie coś fajnego do Twojego tagu.

      Usuń