Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chile. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chile. Pokaż wszystkie posty
Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier

Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier


Znów pustynia Atakama i znów miasteczko przy kopalni saletry. Górnicza rodzina żyjąca w podziurawionym blaszaku, ojciec jeżdżący na wózku inwalidzkim i kilkoro dzieci. Maria Margarita i jej bracia.  Letelier zabiera nas w kolejnej po „Sztuce wskrzeszania” powieści w dobrze sobie znane rejony. Czy historię dziewczynki, która opowiada filmy też zaczerpnął z własnego życia? Nie wiem. I chyba nie ma to większego znaczenia. 

Historia o Marii Margaricie to właściwie dłuższe opowiadanie poskładane z krótkich rozdziałów, jakby filmowych scen, kadrów. To opowieść o utracie, o tym, czego Maria zostaje pozbawiona, gdy dorasta. Odchodzą jej bliscy, matka, ojciec, potem bracia, traci niewinność i to, co uwielbia – możliwość i zdolność opowiadania filmów. Przychodzi czas, gdy zaczynają znikać niektórzy mieszkańcy a po zamknięciu kopalni zostaje sama. Kolejna wariatka na pustyni? Może.  A może kobieta, która mimo wszystko przetrwała, w miejscu, które jest jej wymarzoną filmową scenografią. 

„Opowiadaczka filmów” jest potwornie krótka. Kończy się właściwie zanim na dobre zacznie. Po odłożeniu na półkę pozostaje niedosyt, że to już, że to koniec, że szkoda, bo ciężko jest się rozstawać z prostą i liryczną prozą Hernána Rivery Leteliera.

Opowiadaczka filmów, Hernán Rivera Letelier, tłum. Natalia Nagler, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2012. 

Źródło zdjęcia: fot. własna. Nie wykorzystuj bez zgody autorki!
Ciemność. Nieopowiedziane historie o trzydziestu trzech mężczyznach uwięzionych pod ziemią i o cudzie, który ich uratował, Héctor Tobar

Ciemność. Nieopowiedziane historie o trzydziestu trzech mężczyznach uwięzionych pod ziemią i o cudzie, który ich uratował, Héctor Tobar

2010 rok miał być wyjątkowy w Chile. W styczniu odbywały się wybory prezydenckie a na wrzesień zaplanowano główne obchody dwustulecia rozpoczęcia drogi ku niepodległości. Chociaż nikt nie miał w planach potężnego trzesięnia ziemi w lutym (8,8 w skali Richtera), po którym przyszło tsunami dokonując kolejnych zniszczeń. W lipcu Indianie Mapuche rozpoczęli strajk głodowy przeciwko zastosowaniu wobec nich prawa antyterrorystycznego a w grudniu w Santiago doszło do kolejnej tragedii, gdzie podczas pożaru w więzieniu zginęło 81 osób. Każde z tych wydarzeń z osobna pewnie długo okupowałoby pierwsze strony gazet, ale w 2010 r. media zdominował wypadek w kopalni San Jose i trzydziestkatrójka. Los 33. 

Historia górników, którzy w wyniku zawalenia się kopalni zostali na 69 dni uwięzieni głęboko pod ziemią, należy do gatunku tych, których boimi się najbardziej. Jest pełna lęków spotykanych w najgorszych koszmarach: ciemność, głód, uwięzienie, niemoc wobec potęgi natury czy perspektywa śmierci. Jednocześnie to opowieść o tym, o czym uwielbiamy czytać: walce wbrew statystykom (2% szans na odnalezienie górników), niesamowitej woli przeżycia, wytrwałości i sile, uporze i zaangażowaniu, dumie i poczuciu wspólnoty. I najważniejsze o cudzie, o uratowaniu trzydziestu trzech mężczyzn. 

Héctor Tobar wygrał więc los na loterii. Dostał na wyłączność możliwość opisania wydarzeń, które śledził cały świat, praktycznie napisany już bestseller z wyrazistymi postaciami, happy endem i pełnym wachlarzem emocji. Amerykański dziennikarz w pełni wykorzystał swoją szansę. Dzięki niemu dostajemy do ręki świetnie napisaną historię, bez zbędnych ozdobników i upiększaczy, gdzie główni bohaterowie mają najważniejszy głos. Nie brak tu oczywiście wyczerpującego opisu katastrofy i jej przyczyn, z dołączonym przyzwoitym rysunkiem, który pomaga zwizualizować sobie konsekwencje wypadku. Tobar sięga też po indywidualne historie górników niepostrzeżenie wplatając w nie istotne informacje dotyczące geografii i gospodarki Chile (fantastyczny prolog, w którym przemierzamy wraz z nimi ten długi chudy kraj spotykając po drodze samego Charlesa Darwina). Dzięki temu lepiej można zrozumieć kontekst wydarzeń, które do tej pory znaliśmy jedynie z medialnych szumnych migawek. 

Na zdjęciu Mina Escondida w regionie Antofagasta na północ od San Jose widziana z samolotu. Ogromne odkrywkowe kopalnie prezentują się niezwykle malowniczo pośród piasków Atakamy.
Fot. Piotr Lewandowski







Los trzydziestkitrójki to słodko-gorzka historia. Tobar jej nie upiększa i pokazuje cały medialny cyrk, cynizm polityków, wielkich korporacji, a nawet indywidualnych osób, które starały się jak najwięcej ugrać dla siebie. Nie waha się też przed ukazaniem nieidealnych charakterów samych górników, ich rodzinnych problemów, konfliktów starych i nowych. Odbył kilka podróży do Chile i wiele rozmów, dzięki którym mógł opisać losy trzydziestkitrójki po uwolnieniu, ich zmagania ze stresem pourazowym, uzależnienia, próby odnalezienia się w nowej sytuacji, problemy zdrowotne czy finansowe. Opisuje też ciemniejsze strony historii, o których media już nie tak chętnie donoszą. Mimo katastrofalnych warunków panujących w kopalni ich właściciele nie ponieśli konsekwencji, a wiele z obietnic złożonych górnikom nie zostało dotrzymanych.

„Ciemność” ukazała się w 2014 roku, ale historia górników daleka jest od satysfakconującego zakończenia. W 2015 roku został nakręcony, niestety kiepski, film „33” z Antonio Banderasem w roli charyzmatycznego Mario Sepulvedy. W tym samy roku dziewięciu spośród górników zdecydowało się na wniesienie pozwu przeciw firmie prawniczej oskarżając ją o działanie na szkodę, przez co zostali pozbawieni części dochodów z filmu, książki i seriali telewizyjnych. A pieniądze wciąż są niektórym z nich bardzo potrzebne.*

Hector Tobar napisał reportaż, który wyciska łzy i zmusza do myślenia, a przy tym czyta się doskonale. Prawie ideał.


*Wydawałoby się, że wypadek w kopalni San Jose wyczerpał limit nieszczęść w życiu trzydziestkitrójki i ich rodzin. Niestety, w 2015 roku Copiapo nawiedziła powódź a swój dom i cały dobytek stracił jeden z bohaterów tej historii Victor Zamora.

Ciemność. Nieopowiedziane historie o trzydziestu trzech mężczyznach uwięzionych pod ziemią i o cudzie, który ich uratował, Héctor Tobar, tłum. Tomasz Bieroń, Wydawnictwo Dowody na istnienie, Warszawa 2016.
Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech kontynentach, John Dinges

Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech kontynentach, John Dinges

To był nijaki dzień w Santiago. Jesień, niby ciepło, ale szaro, buro, smog nad miastem. Monumentalne góry, zazwyczaj na wyciągnięcie ręki, ledwo było widać. Gdy weszłam na teren ogrodu Villi Grimaldi, przywitał mnie niesamowity skrzek papug, które niestrudzone budowały na araukariach swoje gniazda. Czterdzieści lat temu było tu jedno z najważniejszych miejsc tortur chilijskiej tajnej policji politycznej DINA.* A one wciąż się darły, bez cienia pamięci i szacunku. 

John Dinges, wieloletni korespondent w Chile, został najprawdopodobniej przewieziony do Villi Grimaldi po jednym z aresztowań przez policję Pinocheta. Wyszedł z tego cało. To wydarzenie, jak i wiele innych z tamtego okresu, których był świadkiem spodowało, że poświęcił dużo czasu i energii na upublicznienie wielu z tajemnic chilijskiego reżimu. „Czas Kondora” jest przedstawieniem wyników śledztwa dziennikarskiego o wspólnej operacji krajów Ameryki Południowej, której celem było wyeliminowanie politycznych przeciwników oraz roli, jaką w tym wszystkim odegrały Stany Zjednoczone. Amerykański dziennikarz dotarł do wielu niepublikowanych dokumentów, rozmawiał zarówno z byłymi dyplomatami USA jak i prominentami dyktatur wojskowych, ludźmi bezpośrednio lub pośrednio zaangażowanymi we wspólne operacje tajnych służb. Nawiązał kontakt z hiszpańskimi sędziami i prokuratorami, którzy w 1998 r. przyczynili się  do aresztowanie Pinocheta i przeanalizował tysiące dokumentów odtajnionych przez administrację Clintona poświęconych „Operacji Kondor”. 

"El muro de los nombres" - mur upamiętniający osoby zaginione, aresztowane bądź zamordowane w Villa Grimaldi w latach 1973-1978. Sami widzicie jak tam ponuro.
Fot. Piotr Lewandowski


Chciałoby się napisać, że dostajemy do rąk świetnie napisany i niezwykle realistyczny thriller polityczny. Tylko, że to jest literatura faktu. „Operacja Kondor” była porozumieniem przywódców Chile, Argentyny, Brazylii, Urugwaju, Boliwii i Paragwaju o wymianie informacji (faza pierwsza), przekazywaniu sobie więźniów pomiędzy krajami (faza druga) i ściganiu przeciwników politycznych poza Ameryką Południową (faza trzecia). John Dinges nie ogranicza się jedynie do opisania działalności dyktatur Ameryki Południowej, przedstawienia ich niezwykle aroganckiego planu. Odmalowuje nastroje jakie panowały w tamtym czasie na arenie międzynarodowej, strach przed międzynarodowym komunistycznym terroryzmem, opisuje faktyczne działania lewicowych opozycji i bojówek oraz ich propagandowe przedstawienia. Sporo miejsca poświęca zaangażowaniu bądź jego braku ze strony Stanów Zjednoczonych. I nie rezygnuje z surowej oceny działań. Oskarża USA o cynizm i wyrafinowanie, o rozdźwięk między oficjalnym poszanowaniem praw człowieka a faktycznym wspieraniem bezprawia w imię walki z „międzynarodowym terroryzmem”. Za tę pychę przyszło zresztą Stanom Zjednoczonym słono zapłacić, gdy w ramach realizacji fazy trzeciej "Operacji Kondor" doszło do zamachu na ich terytorium, w samej stolicy.**

W Polsce specjalistą od Ameryki Południowej jest Artur Domosławski. Skupia się jednak przede wszystkim na sytuacji wewnątrz kontynentu. Dzięki tej publikacji Czarnego mamy szanse zapoznać się z międzynarodowym kontekstem lat 70-tych, szerzej spojrzeć na zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i konsekwencje, jakie za sobą pociągnęło, a gdzieś na marginesie sprawdzić, jakim echem odbijało się to w Europie i zrozumieć prawne implikacje oraz znaczenie aresztowania Pinocheta w Londynie w 1998 r. 

 Jedna z kilku tablic informacyjnych na terenie Villa Grimaldi. "Nunca mas en Chile" to po hiszpańsku "Nigdy więcej w Chile".
Fot. własna


„Czas Kondora” jest w kilku miejscach irytujący. Mimo ogromu pracy i niekwestionowanego zaangażowania Dinges wyniki dziennikarskiego śledztwa przedstawia czasem jako bezsporne fakty, podczas gdy wydają się być raczej prawdopodobnymi hipotezami. Nie szczędzi złośliwości pod adresem Margaret Tatcher i jej przyjacielskich spotkań z Pinochetem na herbatkę. Ciężko też jest się połapać w chronologii pierwszych rozdziałów, czasami przytłacza liczba tak przecież istotnych przypisów. Najbardziej jednak drażni fakt, że książka napisana została w 2003 r., posłowie zahacza o wydarzenia kolejnych dwóch lat, ale polscy czytelnicy są pozostawieni z ponad dziesięcioletnią dziurą czasową, która obfitowała w tak ważne dla tego regionu wydarzenia jak śmierć samego Pinocheta czy niezliczone aresztowania i procesy kolejnych dyktatorów.*** 

Mimo tych kilku drobnych wad jest to fantastyczna lektura. Obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych historią, polityką międzynarodową, rolą USA na świecie, prawami człowieka czy po prostu porządną literaturą faktu. 

P.S. Dzisiaj Villa Grimaldi to miejsce pamięci od połowy lat 90-tych dostępne dla zwiedzających.

*Dirección de Inteligencia Nacional – Narodowa Dyrekcja Wywiadu, tajna policja reżimu Pinocheta, której zadanie polegało na zbieraniu ze wszystkich możliwych źródeł informacji potrzebnych władzom do prowadzenia polityki. Mogła ponadto dokonywać aresztowań i rewizji bez nakazu sądowego oraz prowadzić niejawną działalność operacyjną. Została upoważniona do posiadania własnych ośrodków odosobnienia działających poza państwowym systemem więziennictwa. Źródło: Chile, Jarosław Spyra, Warszawa 2013. 

** Najgłośniejszą akcją w ramach "Operacji Kondor" było podłożenie bomby w samochodzie Orlando Leteliera byłego chilijskiego ministra spraw zagranicznych w rządzie Salvadora Allende obalonego przez Pinocheta. Do zamachu doszło w Waszyngtonie, gdzie Letelier mieszkał i lobbował przeciwko dyktaturze w Chile. 

*** W miniony piątek, tj. 27 maja 2016 r. sąd w Argentynie skazał byłego dyktatora Reynaldo Bignone za zbrodnie przeciwko prawom człowieka, jakie zostały popełnione podczas "Operacji Kondor". Wyrok bez wątpienia jest przełomowy. Więcej można przeczytać na stronach bbc.com http://www.bbc.co.uk/news/world-latin-america-36403909 .


Czas Kondora. Jak Pinochet i jego sojusznicy zasiali terroryzm na trzech kontynentach, John Dinges, tłum. Tomasz Fiedorek, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.

Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier

Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier

 Machuca, wioska w Chile w okolicach San Pedro de Atacama.

Patrycja prowadząca cudownego bloga bezszmer napisała niedawno, że w podróż często zabiera ze sobą książki o danym miejscu, że w ten sposób je czuje i oswaja.  Zgadzam się z nią całkowicie. Przeczytane lektury pozwalają więcej dostrzec, lepiej zrozumieć to, co nas otacza. Zwłaszcza, gdy wytkniemy nosa poza naszą małą i komfortową Europę. A że podróże kształcą możemy doświadczyć też odwrotnego zjawiska. Odwiedzone miejsca, zdeptane ścieżki i wdychane powietrze pozwalają lepiej zrozumieć to, co czytamy o danym miejscu. Lepiej wczuć się w klimat czasem ledwie zarysowany między wierszami. Książkę chilijskiego pisarza „Sztuka wskrzeszania” przeczytałam zanim po raz pierwszy w życiu zobaczyłam Atakamę. Podczas podróży całkiem niespodziewanie wracały do mnie sceny z książki, a lektura nawet po upływie kilku tygodni nabrała intensywności. Dostrzegłam w niej wiele szczegółów, które wcześniej mi umknęło. Gdziekolwiek byście nie jechali, zabierzcie ze sobą książkę o tym miejscu. Będzie to dla Was niesamowite doświadczenie.

Hernán Rivera Letelier jest dwukrotnym laureatem chilijskiej Premio del Consejo Nacional del Libro (w latach 1994 i 1996) oraz hiszpańskiej Premio Alfaguara de Novela w 2010 roku za „Sztukę wskrzeszania”. To powieść, którą ciężko jednoznacznie określić i w tym tkwi jej największa zaleta. Historia samozwańczego proroka zwanego Chrystusem z Elqui jest pełna ironii i sarkazmu. Ciężko jest się nie roześmiać, gdy główny bohater próbuje wskrzesić pijaka czy pofrunąć nad piaskami pustyni. Kilkakrotnie. Domingo Zárate Vega nie jest ani piękny, ani mądry, nosi stare ubrania, brudną pelerynę, podarte sandały, nie za bardzo dba o higienę a cały swój dobytek trzyma w papierowej torbie. Nie stroni też od uciech cielesnych. Z radością wręcz przyjmuje wdzięczność wiernych płci żeńskiej. Domingo jest jednak postacią, której nie da się nie lubić. Może wariat, a może nie, ma w sobie szczerość i zapał. Jeździ po Chile w miejsca, których nikt nie chce dobrowolnie odwiedzać. Do miasteczka Syf dociera w poszukiwaniu towarzyszki drogi życia. Magalena to kolejna barwna postać. Pobożna dziwka o dobrym sercu, ulubienica męskich mieszkańców miasteczka  przyjmuje Domingo ze zrozumieniem i choć nie przystaje na jego propozycję podjęcia wspólnej wędrówki nawiązuje się między nimi nić przyjaźni. Wymieniając głównych bohaterów powieści nie można zapomnieć też o Donie Anonimie, który z godną podziwu konsekwencją sprząta pustynię. Letelier lubi swoich bohaterów i pomimo ich wielu wad i niezbyt atrakcyjnych cech powierzchownych czytelnik nie ma wyboru i też musi ich polubić.

Oprócz humoru i absurdu oraz wspaniale nakreślonych postaci chilijski autor przemyca w tle ważne społeczne i autobiograficzne wątki. Syf to miasteczko na pustyni, które wszyscy radzą omijać z daleka. Dotrzeć tam można jedynie podążając wzdłuż torów kolejowych. W całości należy do właściciela kopalni saletry, którym jest oczywiście Gringo. Domingo trafia tam w trakcie strajku robotników–mieszkańców w roku 1942. Posądzony o podburzanie zostaje wywieziony poza granice administracyjne miasteczka wraz z Magaleną. Letelier sam pracował w kopalniach, które w XX w. bardzo często były własnością Amerykanów. Robotnicy musieli stosować się do wyznaczonych im przez właściciela zasad i jeszcze przez wiele dziesięcioleci dopominać się o swoje prawa i lepsze warunki pracy.

Warto tę powieść czytać uważnie i powoli, bo mimo że śmieszy do łez, jest w niej prawdziwy obraz północnego Chile pierwszej połowy XX wieku. Zwariowanych bohaterów nie można nie polubić za ich zaangażowanie, szczerość i oddanie. I chociaż akcja dzieje się w miejscu na końcu świata, gdzie nic nie jest ładne, a piasek dostaje się do każdej szczeliny ludzkiego ciała to Letelier opisał je przepięknie, z ogromnym wyczuciem, empatią, wręcz miłością.

Sztuka wskrzeszania, Hernán Rivera Letelier, tłum. Barbara Jaroszuk, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011.
Źródło zdjęcia: fot. własna. Nie korzystaj bez zgody autorki!
Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 18&19

Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 18&19



Po kolejnej przerwie, tym razem spowodowanej brakiem internetu, prasówka powraca z dużą liczbą ciekawostek. Miłej lektury!
  • W nowojorskiej MoMA przy okazji retrospektywy Marcela Broodthaers'a zorganizowano specjalny wieczór poezji. Amerykańscy twórcy czytali wiersze belgijskiego artysty i swoje. Całość do obejrzenia na youtube.
  • W berlińskim Museum Neukölln można z kolei zobaczyć wystawę pod tytułem "Magia czytania". 24 mieszkanek i mieszkańców tej modnej dzielnicy udostępniło muzeum swoje książki i opowiedziało o ich znaczeniu, czytaniu, osobistych refleksjach. Więcej możecie dowiedzieć się z bloga muzeum.
  • Obcowanie z Hieronimem Boschem jest niesamowitą przygodą. Wystawa w Hertogenbosch, jak do tej pory największa prezentacja dzieł malarza, bije rekordy popularności. W Niemczech ukazała się właśnie niezwykła książka holenderskiego ilustratora Thé Tjong-Khing'a "Hieronymus". Toż to dopiero musi być fascynująca podróż!
  • W The Los Angeles Review of Books długa i interesująca recenzja książki o kubańskiej rewolucji. A właściwie o nowojorskich intelektualistach i ich kłótni o Fidela. Ciekawe!

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka publiczna w Villanueva, Kolumbia 
Źródło: archdaily.com
Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 17

Dookoła książek i nie tylko - prasówka nr 17


Niektórzy z Was spędzają pewnie ten długi majowy weekend z dala od komputera. Mam jednak nadzieję, że nadrobicie zaległości zaraz po powrocie. Tych najwytrwalszych i najbardziej uzależnionych czytelników zapraszam na garść informacji już teraz:
  • W Chile odbył się uroczysty pogrzeb. Po raz kolejny pochowano szczątki noblisty Pablo Nerudy. Trzy lata temu dokonano ekshumacji, by sprawdzić czy poeta nie został zamordowany w 1973 r. przez reżim Pinocheta. Wyniki ostatnich badań powinny być znane w maju. Nie ma jednak gwarancji, że na pewno poznamy wtedy przyczynę śmierci Nerudy. 
  • Na łamach The Wall Street Journal Hannah Rothschild, pisarka, reżyserka, przewodnicząca Rady Nadzorczej National Gallery w Londynie, poleca 5 książek z historii sztuki, które po prostu trzeba przeczytać. 
  • Podróże kształcą. Wiadomo. Czytanie też. Banał. Jeżeli jeszcze nie macie własnej listy, polecam Wam Bookriot i ich "W 80 książek dookoła świata". Zgadniecie, jaka pozycja reprezentuje Polskę?
  • Na Wyspach ostatnio głośno o tematach okołoksiążkowych: zamykane biblioteki, spadek sprzedaży książek i powoli upadające niezależne księgarnie. Dobrze nie jest, ale na pocieszenie przeczytajcie oryginalne pomysły, jak można mimo wszystko sprzedawać książki.
  • W Niemczech nie cichnie dyskusja, jak traktować "Mein Kampf", której krytyczne wydanie dostępne jest na rynku od początku tego roku. Bawaria rozważa czy nie powinno się jej omawiać w szkole. Trudny orzech do zgryzienia. 


Zdjęcie tygodnia: Biblioteca Nacional, Santiago, Chile
Źródło: http://www.architecturendesign.net/

Qbik Qlturalny #1 - CHILE

Qbik Qlturalny #1 - CHILE

Chile to kraj wielu „naj”. Gdyby trzymać się faktów, nie jest to najdłuższy kraj na świecie, ale jego smukły kształt oszukał już wielu. Położone pomiędzy Pacyfikiem a Andami w najszerszym miejscu ma około 440 km, w najwęższym 90 km. Atakama uznawana jest za najsuchsze miejsce na Ziemi, a może jest też i najstarszą pustynią. Ojos de Salado o wysokości 6981m to najwyższy wulkan na świecie. Chile wydobywa najwięcej rudy miedzi, ma też jej największe zasoby oraz saletry chilijskiej (sodowej) używanej do nawozów mineralnych czy materiałów wybuchowych. Jest drugim po Norwegii eksporterem łososia, a na wyspie Chiloé występuje ponad 400 gatunków ziemniaka.
Mimo że jest to jeden z najbogatszych krajów Ameryki Południowej to, zwłaszcza w Europie, przegrywa w konkursach popularności z Brazylią czy swoimi sąsiadami Argentyną, Boliwią, Peru. W 2010 r. katastrofa w kopalni San José i akcja ratownicza 33 górników sprawiła, że cały świat z zapartym tchem słuchał wieści z Chile. Z okazji wydania w lutym „Ciemności” Héctora Tobara opisującej tamte zdarzenia, podrzucam Wam garść kulturalnych informacji, śladów i tropów, jak magiczny jest to kraj.  

Laguna Miscanti, fot. Piotr Lewandowski

LITERATURA

Oprócz wspomnianego wyżej reportażu, warto sięgnąć po „Czas Kondora” wydany przez Czarne w 2015 r. i opisujący jak dyktatury wojskowe Ameryki Południowej rozpętały terror, nie tylko we własnym ogródku, ale w ramach walki z komunizmem planowały zabójstwa też poza jego granicami. Autor John Dinges za moment założycielski całej operacji uważa zamach stanu w Chile i przejęcie władzy przez Pinocheta w 1973 r. Bez wątpienia najsłynniejszą powieścią, która przedstawia nie tylko wydarzenia z początku lat 70-tych, ale odmalowuje też szerszy kontekst społeczno-historyczny Chile jest „Dom duchów” Isabel Allende. To fantastyczna saga rodziny Trueba  z wyrazistymi i silnymi postaciami kobiet, przepełniona realizmem magicznym. A jakże! W Polsce ukazały się także powieści José Donoso, Roberto Bolaño i oczywiście poezje noblistów Pablo Nerudy i Gabrieli Mistral

FILM

Na Atakamie nie pada średnio 300 dni w roku, a podobno są miejsca, których nie dotknęła nawet  kropla wody. Położona wysoko nad poziomem morza jest idealnym miejscem dla miłośników patrzenia w gwiazdy, zarówno amatorów, jak i profesjonalistów. W Chile umieszczonych jest 42% wszystkich teleskopów. Ogromny kompleks 66 radioteleskopów ALMA (Atacama Large Milimeter Array) to przedsięwzięcie, dzięki któremu naukowcy mają nadzieję odkryć nowe gwiazdy, systemy planetarne, a może nawet obszary galaktyki, gdzie mogłoby powstawać życie.  Niektórzy chodzą jednak po Atakamie z opuszczoną głową i wzrokiem wbitym w ziemię. Archeolodzy odgarniają piasek z pozostawionych na kamieniach śladów cywilizacji prekolumbijskiej, a kilka niemłodych już kobiet przebiera w palcach drobinki poszukując kości utraconych bliskich. Podczas dyktatury Pinocheta Atakama była nie tylko miejscem, gdzie w dawnej kopalni saletry więziono przeciwników politycznych, ale była też masowym grobem dla wielu pomordowanych. Do dziś nie odnaleziono wielu z tych miejsc. 

 Paso Portezuelo del Cajon, fot. Piotr Lewandowski

Dla tych wszystkich historii wspólny mianownik znalazł Patricio Guzmán, znany chilijski dokumentalista, którego film „Tęsknota za światłem” został wyróżniony kilkoma nagrodami. W Polsce można go było zobaczyć parę lat temu na festiwalach filmowych. Podobnie zresztą jak kolejne dzieło reżysera „Perłowy guzik” przeplatające historie plemienia Indian z Patagonii, chłopca, którego w XIX wieku Brytyjczycy zabrali do Europy i kolejne wątki z okrucieństw reżimu Pinocheta. Żywiołem, który dostarcza dla nich pięknego tła jest w tym filmie woda. Mam szczerą nadzieję, że Guzmán dokończy tetralogię patrząc jeszcze na Chile w kontekście ognia i wiatru. Jego filmy mają w sobie delikatność i wrażliwość, są raczej poetycką opowieścią, medytacją niż suchym dokumentem.

Patricio Guzmán opowiada o swoim filmie „Tęsknota za światłem”

Kinomaniacy natknęli się z pewnością na fabularne kino chilijskie. W zeszłym roku w Polsce pokazywany był „El Club” Pablo Larraina mierzący się z trudnym tematem pedofilii wśród księży, a na przełomie roku Ale Kino+ pokazywało jego „Nie” z  Gaelem Garcia Bernal w roli młodego specjalisty od reklamy, który angażuje się w kampanię wyborczą w 1988 r. do referendum, które skończyło dyktaturę Pinocheta.  W tym roku Oskara w kategorii najlepszy krótki film animowany wygrało chilijskie „Bear Story” w reżyserii Gabriela Osoria. To opowieść zainspirowana losami dziadka twórcy, który został aresztowany podczas zamachu w 1973 r. a następnie zmuszony do opuszczenia kraju. Chociaż to film krótki, trwa zaledwie 10 minut, a jego bohaterem jest niedźwiedź dotyka problemu, z którym Chile cały czas próbuje sobie poradzić. Wątek dyktatury Pinocheta odnajdziecie w wielu filmach i książkach, jest to bowiem okres, z którym nie rozliczono się do końca.

MUZYKA

Z Ameryką Południową zazwyczaj kojarzy się brazylijską sambę, kubańską cza-czę czy argentyńskie tango. Chile nie jest co prawda ojczyzną żadnego popularnego tańca, ale w latach 60-tych i 70-tych poprzedniego wieku muzyka popularna przeżywała tam niesamowity rozkwit. Popularnym gatunkiem był nueva cancion czerpiący z tradycji folkloru południowoamerykańskiego (muzyki andyjskiej, rytmiki afroamerykańskiej, argentyńskiego stylu gitarowego), ideologicznie zaś związany z ruchem lewicowym. Najbardziej znanym artystą tego nurtu jest Victor Jara, autor wielu protest songów. W 1973 r. został aresztowany podczas puczu, torturowany a ostatecznie zamordowany.
Mniej więcej w tym samym czasie ogromną popularność wśród młodzieży przeżywał rock chileno  inspirowany muzyką anglosaską i tzw. rockiem psychodelicznym. Swobodna forma, często dłuższe utwory, elementy muzyki bliskiego wschodu, do tego poetyckie, mistyczne teksty i surrealistyczne okładki tworzyły klimat bliższy kulturze hippisowskiej.
Z czasem pojawiły się zespoły i artyści, którzy starali się czerpać z obu nurtów. Tworzyć muzykę zrozumiałą poza Chile, ale mocno osadzoną w jego historii i wyjątkowości. Niezwykle ciekawą współczesną grupą, odnoszącą sukcesy jest Föllakzoid. Grają coś w rodzaju kosmicznego, transowego rocka. Ich muzyka jest minimalistyczna, ale jednocześnie bardzo nastrojowa. Idealny akompaniament podróży panamerykańską Ruta 5 czy obserwacji nocnego nieba. Bo przecież  „w Chile jesteś bliżej gwiazd”*. W czerwcu będzie okazja usłyszeć ich na żywo w Warszawie. Gorąco polecam.

Valparaiso, fot. Piotr Lewandowski

SZTUKA

Jednym z najsłynniejszych chilijskich artystów jest Roberto Matta, architekt, rzeźbiarz, rysownik, projektant wnętrz, poeta. Jego największą pasją było jednak malarstwo. Urodził się w 1911 r. w Santiago de Chile, do Europy przyjechał na początku lat 30-tych, gdzie poznał wielu ówczesnych malarzy, brał udział w wystawie surrealistów w 1938 r. Chwilę później wyjechał do Nowego Jorku. Po wojnie wrócił do Europy, ostatecznie porzucił abstrakcję. W latach 70-tych sporo podróżował, na zaproszenie prezydenta Allende wziął udział w malowaniu murali w Chile. Zmarł w 2002 r. we Włoszech. Retrospektywne wystawy jego prac można było oglądać w nowojorskiej MOMA, paryskim Centrum Pompidou i krakowskim Muzeum Narodowym (2013).
Dziedziną sztuki, która w całej Ameryce Południowej nie odstaje poziomem od światowej czołówki jest architektura. W 2016 r. prestiżową Nagrodę Pritzkera otrzymał chilijski architekt Alejandro Aravena zajmujący się głównie projektowaniem osiedli socjalnych, wspólnych przestrzeni, parków. Założył organizację Elemental, które nie jest tylko pracownią architektoniczną, ale prowadzi działalność mającą na celu poprawę warunków mieszkaniowych dla ubogich. Aravena ogromny nacisk kładzie na zaangażowanie społeczności, dla których projektuje. W Iquique i Constitutión miał zaprojektować domy finansowane przez państwo. Mając do dyspozycji bardzo ograniczony budżet postanowił „zamiast budować mały i zły dom, zbudować pół dobrego”. Z publicznych pieniędzy sfinansowano podstawowe, niezbędne do życia pomieszczenia (kuchnia, łazienka, dwa pokoje) pozostawiając mieszkańcom dowolność w ich wykończeniu. Poza tym, konstrukcja domów pozwala na ich bardzo łatwą rozbudowę według indywidualnych potrzeb i możliwości finansowych. Aravena jest krytykowany, że jego projektom brak poczucia estetyki i dobrego wykonania. Mimo tego oprócz prestiżowej nagrody architekt został kuratorem tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji. Warto uważnie śledzić jego kolejne pomysły. 

Na wulkanie Villarica, fot. Piotr Lewandowski

SPORT I TV

Oczywiście, najpopularniejszą dyscypliną sportu w Chile jest piłka nożna. Piłkarze całkiem nieźle poradzili sobie na Mundialu w 2014 r. przegrywając z Brazylią w 1/8 finału. Rok później wygrali u siebie z Argentyną Copa America (w karnych). O ile na boisku było widać motywację zawodników, o tyle poza nim zabłysnęli przede wszystkim w tabloidach: słynny palec Gonzalo Jary i jazda po pijanemu Arturo Vidala (Ferrari poszło do kasacji).
2015 rok był ostatnim do tej pory, w którym Rajd Dakar odbywał się na terytorium Chile. Po nieszczęściach jakie przetoczyły się przez północ i południe kraju (powodzie, pożary i wybuch wulkanu Calbuco) rząd zdecydował o wycofaniu się z imprezy. Nawet jeżeli nie jesteście fanami sportów motorowych, polecam Wam z całego serca obejrzenie przynajmniej kilku odcinków. Półgodzinne podsumowania, które do tej pory pokazywała stacja Eurosport (rajd odbywa się na początku roku) to nie tylko suche podsumowania  kto wygrał etap, ale też wspaniałe zdjęcia południowoamerykańskiej przyrody. Rajd w 2015 roku rozgrywał się w wyjątkowo pięknych okolicach, a jednym z moich ulubionych etapów był ten wokół boliwijskiego Salar de Uyuni,  zaś momentem zapierającym dech w piersiach szalony zjazd Krzysztofa Hołowczyca z niezwykłej urody kilometrowej wydmy wprost ku oceanowi (Iquique, Chile). 

Szarża Hołka pod Iquique 

Na sam koniec, aby ładnie połączyć samochody i telewizję, zwrócę Waszą uwagę na „Top Gear”. Niezależnie od tego czy jesteście fanami Clarksona, czy nie, odcinek specjalny poświęcony podróży przez Argentynę i Chile wart jest obejrzenia. Oba odcinki „Patagonia Special” są dostępne na youtubie. Dostarczają nie tylko rozrywki i możliwości popatrzenia na auta. W scenariuszu przewidziano bowiem, że panowie nie zawsze będą trzymać się głównej drogi, zmienią zdanie, którędy jechać i przynajmniej dwukrotnie przejadą przez Andy, skorzystają z Drogi na koniec świata (Ruta del fin del Mundo), by spędzić niesamowicie romantyczny wieczór na Ziemi Ognistej (Terra del Fuego). Zakończenie chyba nie do końca poszło zgodnie z planem i ekipa musiała uciekać z Argentyny, a sprawa karna o nielegalne użycie tablic rejestracyjnych (nawiązujących do Wojny o Falklandy w 1982 r.) została ponownie otwarta pod koniec zeszłego roku. Kawał pożądnej rozrywki!

INTERNET

Nieocenionym źródłem informacji o Chile, bieżących wydarzeniach, kopalnią wiedzy o historii, kuchni a przede wszystkim fantastycznej przyrodzie jest strona i fanpage Doroty i Miguela Pewnego Razu w Chile. Znajdziecie u nich informacje, co warto zobaczyć wybierając się zwłaszcza na południe kraju, filmiki kręcone podczas wycieczek do parków narodowych, zdjęcia, pełną listę książek o Chile po polsku, spis filmów nie tylko dokumentalnych, często z linkami. I dużo, dużo więcej. Powinnam Was uprzedzić, że po pierwszym kliknięciu możecie przepaść tam na zawsze.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Piotra Lewandowskiego i zostały umieszczone na blogu za jego zgodą. Są chronione prawem autorskim [Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa: 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych].


Copyright © 2016 Niekoniecznie Papierowe , Blogger