Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 28

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 28

Czy Wy też macie wrażenie, że 2016 rok jest dziwny? Bardzo niespokojny politycznie, ale też w innych dziedzinach życia nie szczęści nam niespodzianek. 
  • Ominęła mnie pierwsza fala Pokemanii, więc przyznaję, że tej obecnej nie rozumiem zupełnie. A okazuje się, że może mieć sporo wspólnego z książkami. Podrzucam Wam artykuły z LA Times, Publishersweekly i Book Riot jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej. 
  • W Klagenfurcie odbywa się interesujący festiwal literatury, podczas którego przyznaje się Nagrodę im. Ingeborg Bachmann. W tym roku otrzymała ją mało znana brytyjska pisarka Sharon Dodua Otoo za swój drugi tekst w języku niemieckim.
  • The Guardian proponuje listę lektur, które pomogą zrozumieć Brexit. Wśród nich znajdziecie np. Hannah Arendt, którą poleca Elif Shafak. 
  • A The New York Times Book Review pyta Hertę Müller, oczywiście o książki. 
 
Letnia biblioteka IKEA w Australii na plaży Bondi
Źródło: ideenwunder.at
 
 
 
O tym, jak dzięki Andre Agassiemu zostałam psychofanką rugby

O tym, jak dzięki Andre Agassiemu zostałam psychofanką rugby


Opowiedziałam tę historię już wszystkim: rodzinie, przyjaciołom, koleżankom i kolegom z pracy a także przypadkowo spotkanym przechodniom. Tak, zwiariowałam. Najbardziej chyba z radości, że długo po osiemnastych urodzinach, kiedy człowiek jest już dojrzały i ukształtowany, może na nowo odkryć jak fajne są książki. I jak bardzo mogą wzbogacić moje życie. O co chodzi? Poczytajcie.

Andre Agassi, peruka i dżinsowe spodenki. How cool is that ?!
Źródło: ilpost.it

Początek pierwszy historii

Wszystko to wina Nieślubnego. Ma on naturalnie fascynującą osobowość i masę zainteresowań, a jednym z nich jest sport. To akurat dobrze się składa, bo moim też. Problem w tym, że ja oglądam Formułę 1, narciarstwo (przede wszystkim alpejskie) i łyżwiarstwo figurowe, a on jest fanem tenisa, hokeja i rugby. O ile z dwoma dyscyplinami zaprzyjaźnić mi się udało w miarę szybko, o tyle z rugby nie przypadliśmy sobie do gustu. Tkwiliśmy w dość chłodnych acz poprawnych stosunkach i nawet Puchar Świata jesienią 2015 roku i zakupione przez Nieślubnego bilety na ćwierćfinały nie zapowiadały ocieplenia.

Początek drugi historii

Na pewno zdarzyło Wam się spotkać kogoś, kogo polubiliście od pierwszej chwili. Jakkolwiek by tego nie nazwać: porozumieniem dusz, chemią, wspólnotą, jednym mózgiem w dwóch ciałach, od czasu do czasu przydarza się to każdemu. Uwielbiam takie znajomości, niektóre trwają do dziś, niektóre ze względu na odległości w czasie i przestrzeni niestety nie. Taką fantastyczną parę, trochę starszą od nas poznaliśmy dzięki Nieślubnemu i jego zawodowym aktywnościom. Ona jest Włoszką, on Anglikiem i wraz z dzieciakami mieszkali i pracowali w Polsce przez 3 lata. Latem 2015 roku spotkaliśmy się na kolacji. Jednym z tematów, które gorąco dyskutowało całe towarzystwo był tenis i zbliżające się US Open. Włoszka, z charakterystyczną żywiołowością, dzieliła się z nami kilkakrotnie zachwytem nad autobiografią Andre Agassiego „Open”.  Jej entuzjazm i fakt, że na lato idealne są lektury interesujące intelektualnie nie męczące sprawiły, że kilka dni później zakupiłam ebooka. Przeczytałam go szybko, co chwila sprawdzając w internecie jak też wyglądały słynne dżinsowe spodenki i niesforna peruka Andre (zdjęcie u góry). Miła, wakacyjna lektura. Kiedy w telewizji rozpoczęły się mecze US Open okazało się, że patrzę na nie zupełnie inaczej. A przede wszystkim patrzę inaczej na zawodników. Jeszcze nigdy oglądanie sportu nie sprawiało mi tyle przyjemności! 

Andre Agassi po przegranej w finale US Open 2005 z Rogerem Federerem
Źródło: www.dailymail.co.uk

Właściwa ścieżka 

Podczas meczu Rogera Federera (o którym Agassi oczywiście pisze) dostałam olśnienia, jak zmienić nadchodzącą jesień z rugby w coś ciekawego i interesującego. Oznajmiłam Nieślubnemu, że zamierzam ocieplić moje stosunki z tym sportem i potrzebuję do tego książki. Najlepiej, żeby to była autobiografia, nie musi być wybitna, ale zawodnika, który czynnie gra w rugby. I tak na mój czytnik trafiła opowieść Richiego McCaw, wówczas jeszcze kapitana drużyny Nowej Zelandii, jednego z najlepszych zawodników tej dyscypliny na świecie. Richie nie ma zbyt wiele litości dla czytelnika, który nie wie do czego służy jajowata piłka. Prawie od pierwszych stron zostałam rzucona na głęboką wodę i musiałam przebrnąć przez szczegółowy opis meczu. Nie rozumiałam nic oprócz tego, że przegrali. Zacisnęłam jednak zęby i po kilku sesjach z Youtubem i wariacjami nt. „Rugby for beginners”  zaczęłam z większą przychylnością zaglądać do ebooka. Im więcej rozumiałam, tym bardziej mi się podobało. I książka, i rugby. Ostatecznie wpadłam po uszy. Co gorsza na horyzoncie miałam już dwie kolejne książki do przeczytania. Tak, autobiografie rugbystów, ale o samych książkach napiszę może kiedy indziej. 

Czy wiedzieliście, że Puchar Świata w Rubgy był najbardziej dyskutowanym wydarzeniem sportowym w internecie? Kilka ciekawostek na tle najpiękniejszych momentów. 
 
Kiedy wspominam jesień 2015 roku to chce mi się śmiać. W wieku, w którym człowiek powinien wykazywać się rozsądkiem a lektury wybierać z rozwagą, wkręciłam się jak nastolatka. Niektórzy patrzą na mnie ze zdziwieniem a czasem i politowaniem. Jeżeli dzięki książkom, mogłam nie tylko się czegoś nauczyć (a wierzcie mi, spalony w piłce nożnej to pikuś w porównaniu z regułami rugby), ale jeszcze zdobyć nowe hobby, temat do niekończących się dyskusji z Nieślubnym a przy tym świetnie się bawić oglądając sport na żywo, to trudno! 

Na dowód, że z całej tej historii wyciągnęłam też bardziej literackie wnioski, szykuję dla Was wpis o autobiografiach sportowców. Tymczasem chętnie przeczytam czy i Wam przydarzyło się coś podobnego?


Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 27

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 27

Nie wiem jak Wam, ale mnie lato skutecznie obrzydza siedzenie przed monitorem, zwłaszcza w weekendy. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę lekką nieregularność i pamiętajcie, że zawsze możecie nadrobić artykuły z ostatniego półrocza. W tym tygodniu wypatrzyłam takie oto ciekawostki:
  • Znacie Amy Schumer i jej świetny program? Jeżeli nie, koniecznie znajdźcie na Youtube skecze pod hasłem "Inside Amy Schumer". Dobra, ale i mądra zabawa gwarantowana. Główna autorka programu wydawała właśnie zbiór esejów. I podobno nie można przestać się smiać przy ich czytaniu. 
  • Ciekawa dyskusja na stronach The New Your Book Review o tym, które książki zasługują na kontynuację (tzw. sequel). A może Wy macie jakieś propozycje?
  • W FAZ artykuł, który mnie zaskoczył. Słowenia chciałaby zostać w 2020 gościem honorowym Targów Książki we Frankfurcie. Jednym z argumentów jest największa liczba poetów na mieszkańca w Unii Europejskiej. I podobno niektórzy osiągają status gwiazd. Fascynujące!
  • A skoro o poezji mowa to poczytajcie w The Guardian o poecie, który podczas festiwalu muzycznego w Glastonbury serwował uczestnikom wiersze. Na codzień chodzi od drzwi do drzwi w Newcastle i raczy mieszkańców wersami swojego autorstwa. Poeta akwizytor?

Zdjęcie tygodnia: biblioteka na świeżym powietrzu w Gent w Belgii.
Źródło: thisiscolossal.com



Umrzeć na wiosnę, Ralf Rothmann

Umrzeć na wiosnę, Ralf Rothmann

M. poznaliśmy na festiwalu muzycznym. Jest nauczycielem w Münster niemieckim mieście z największą liczbą rowerów w przeliczeniu na mieszkańca. Parę lat temu postanowił przyjechać na kilka dni do Warszawy. Jego pociąg dotarł na Dworzec Centralny kilkanaście minut przez siedemnastą pierwszego sierpnia. To biało-czerwony dzień wyjący syrenami. Uprzedziliśmy M. w co się pakuje, ale to my a nie on byliśmy zakłopotani. On przyjechał do Warszawy z misją. Przez kilka dni chodził z mapą i notatkami w ręku. Praktycznie zwiedził całą nieistniejącą Warszawę. Zadawał masę pytań. Najbardziej w pamięci zapadło mi jednak to, co powiedział któregoś wieczoru: Wiecie, mój dziadek był na froncie wschodnim. Pracował na kolei. Podobno, bo tylko tyle mi w domu powiedzieli. Sam nie wiem czy „tylko”... 

Ralf Rothmann w swojej książce „Umrzeć na wiosnę” opisuje jedną z tysiąca takich nigdy nie opowiedzianych historii. Walter ma dziewczynę, przyjaciół, lubi swoją pracę dojarza. Ma raptem siedemnaście lat, gdy do wsi przyjeżdżają rekruterzy Waffen-SS i zmuszają go do zostania ochotnikiem. Zimą 44-go trafia więc na węgierski front w sam środek rozkładu i zgnilizny. Wydaje się, że ma szczęście, bo zostaje kierowcą i nie musi walczyć. Walter to dobry chłopak. Wykonuje rozkazy bez przesadnego zaangażowania. W miarę możliwości stara się pomagać innym, opiekuje się swoim przyjacielem, ratuje życie kompanowi z oddziału, próbuje odszukać grób ojca. Gdy jego przyjaciel popada w tarapaty, stara się go z nich wyciągnąć. Ostatecznie robi jednak to, co mu każą. To co inni. Strzela. 

Rothmann opisuje wojnę z całym jej okrucieństwem, w stadium, w którym już nikt nie oszukuje się, że chodzi o coś więcej niż zabijanie. Pokazuje bezsens tamtego czasu bez patosu i wydumania. Główny bohater nie walczy z wiatrakami, nie porywa się na romantyczne gesty, próbuje być przyzwoity, ale nie rozdziera szat, nie wygłasza płomiennych tyrad. Bo czy tak naprawdę ma jakiś wybór? Rothmann nie oskarża, ale też nie usprawiedliwia swojego bohatera. Pokazuje historię człowieka, który zrobił to, co tysiące innych. Przetrwał.  

Éva Besnyö, Boy with a cello, 1931
Źródło: www.scuoladariovettori.org
O tej książce w Niemczech było głośno. Krytycy tygodnika „Der Spiegel” uznali ją za najlepszą powieść 2015 roku. W Polsce ukazała się więc dość szybko, chociaż pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Dlaczego? Bo to powieść bez fajerwerków i grania na emocjach, nie ma w niej osądzania, moralizowania czy besserwisserstwa. Warto jednak po nią sięgnąć, przeczytać z uwagą i dłużej zastanowić. To jest historia dziadków takich ludzi jak nasz znajomy M.

Umrzeć na wiosnę, Ralf Rothmann, tłum. Aldona Zaniewska, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2016.
Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 26

Dookoła książek i nie tylko - prasówka tydzień 26

Letnie prasówki nie są zbyt długie, bo chyba nikomu z nas nie chce się marnować czasu przed ekranem? Krzyczcie, jeżeli chcecie więcej linków. 
  • Na początek smaczek dla fanów Chimamandy Ngozi Adichie: tekst który napisała na specjalne zamówienie The New York Times Book Review. O czym? O amerykańskich wyborach
  • Czy Brexit naprawdę jest taki szokujący? Czy nie należało się tego po Brytyjczykach spodziewać? Interesujące i nie do końca na serio spojrzenie na literackich bohaterów, którzy w pewnym stopniu mogą tłumaczyć ekscentryzm wyspiarzy, do przeczytania w FAZ

Zdjęcie tygodnia: Biblioteka Ogrodowa dla Uchodźców i Imigrantów, Tel Awiw, Izrael. 
Źródło: archdaily.com

Copyright © 2016 Niekoniecznie Papierowe , Blogger