czwartek, 23 lutego 2017

Za co lubię Olgę Tokarczuk?

Niedawno jedna z czytelniczek bloga spytała mnie o ulubione pisarki. Przypomniała mi tym samym o tekście, który chciałam napisać o Oldze Tokarczuk. Tak, mojej ulubionej. Jestem jej niepoprawna fanką i jedynie „Anna In w grobowcach świata” nie przypadła mi do gustu. W zeszłym roku przeczytałam „Księgi Jakubowe”. W końcu, bo książka sezonowała się na mojej półce od premiery. Trochę przerażała mnie objętość, ale w inny niż zazwyczaj sposób. Nie bałam się, że będę czytała tę książkę długo albo że będę się przy tym męczyć. Bałam się, że jak zacznę to zniknę ze świata dopóki jej nie skończę. I że nie będę chciała skończyć. Trochę tak było, ale udało mi się wrócić. Idąc za ciosem, odwiedziłam lokalną bibliotekę i wypożyczyłam rozpadający się egzemplarz „Podróży ludzi Księgi”, jedynego dłuższego tekstu Tokarczuk, jaki miałam jeszcze do przeczytania. Teraz zostaje mi czekać na jej kolejne dzieło. No, może jeszcze nadrobię jakieś rozproszone po różnych tomach opowiadania. Za co tak lubię Olgę Tokarczuk? 

Za tematy – niektóre wątki przewijają się przez większość jej powieści - na przykład motyw wędrówki. Od „Podróży ludzi Księgi”, gdzie wędrowcy wyruszają na poszukiwanie Księgi, która ma objawić im prawdę, przez „Biegunów” gdzie po Moskwie wędruje Annuszka, po „Księgi Jakubowe”, gdzie Jakub Frank i jego towarzysze próbują znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Do tego sen, zmiana, mit, religia, historia, itp, itd.

Za wrażliwość – niezmiennie zachwyca mnie z jaką czułością Tokarczuk traktuje swoich bohaterów. Nieważne jaką mają płeć, kim są, jak bardzo zmagają się ze światem i z samymi sobą, dla autorki są przede wszystkimi ludźmi, wartymi tego by poświęcić im czas i próbować zrozumieć. 

Za ciągłe stawianie pytań – pisarka niczego nie przyjmuje za pewnik. Wciąż podważa obowiązujące zasady, które my z przyzwyczajenia uznajemy za oczywiste, i zastanawia się, jak wyglądałaby alternatywna wersja. Czy Erna ("E.E.") jest wariatką, czy może inni mają pecha, że żyją w uboższym niż ona świecie? Czy Jakub Frank był charyzmatycznym przywódcą, czy zagubionym człowiekiem szukającym swojej drogi? Jak wyglądałby świat, w którym to zwierzęta polują na człowieka?

Za odwagę – Olga Tokarczuk jest autorką, która nie boi się powiedzieć głośno, co myśli. Jej wywiady po otrzymaniu nagrody Nike w 2015 r. wywołały falę hejtu nie wyłączając poważnych gróźb. Mimo to autorka wciąż wierzy w siłę komunikacji.  Zawsze wykorzystywała do tego swoje powieści, czego najbardziej wyrazistym przykładem jest „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Byłam bardzo sceptyczna, gdy usłyszałam, że moja ukochana autorka zabrała się za kryminał (z elementami thrillera), gatunek literacki do którego zachowuję poprawny dystans. Ale Tokarczuk tak naprawdę napisała na wskroś współczesny manifest, protest przeciwko cierpieniu zwierząt, zakwestionowała prawo do ich zabijania czy odwieczny zwyczaj polowania. (Temat podjęła niedawno Agnieszka Holland i już nie mogę się doczekać, by zobaczyć tę opowieść na ekranie.)

The Journey of Youth, George Bellows, 1923-1924 r.
www.metmuseum.org
 
Za postacie kobiece –w wielu tekstach są głównymi albo bardzo ważnymi bohaterkami. Silne, słabe, opętane, martwe, zawieszone pomiędzy światami, obrończynie zwierząt, wariatki, morderczynie, matki, córki, babki. Można by wymieniać bez końca, ale chyba najważniejsze jest to, że Olga Tokarczuk nie sili się specjalnie na pisanie literatury feministycznej. Ogromna różnorodność jej boheterek wynika ze szczerego zainteresowania ludźmi i wiary w równorzędność kobiet i mężczyzn. Te wątki można by zresztą roztrząsać bez końca, bo na przykład Olga Tokarczuk pokazała, że płeć nie jest żadnym ograniczeniem. Wśród jej bohaterów znajdziemy mnicha, który zapragnął zostać kobietą czy  świętą, która zmieniła się w mężczyznę.
 
Za różnorodność – Olga Tokarczuk nie stroni od żadnej formy literackiej, napisała opowiadania, krótkie powieści i monumentalne dzieło. Można sięgnąć po jej eseje i felietony, a dla wytrwałych także i artykuły prasowe.

Za miłość do książek i literatury – widać to w tytułach powieści („Podróż ludzi Księgi”, „Prowadź swój pług przez kości umarłych” czy „Księgi Jakubowe”), w zainteresowaniach bohaterów (Janina Duszejko i jej uwielbienie dla Williama Blake’a) ale też i w jej esejach czy felietonach („Moment niedźwiedzia” czy „Lalka i perła” będąca zapisem wrażeń pisarki z lektury dzieła Bolesława Prusa). 

Za poczucie humoru - Olga Tokarczuk jest bohaterką jednej z moich ulubionych anegdotek. Przechadzając się ulicami Zielonej a może Jeleniej Góry zagadnęła przechodniów czy gdzieś w okolicy może zjeść coś dobrego i wegetariańskiego. I nie pierogi. Młodzi ludzie po chwili zastanowienia odpowiedzieli, że najbliżej to będzie w Berlinie.

A Wy macie ulubione pisarki i ulubionych pisarzy?

14 komentarzy :

  1. Ja też ją bardzo, bardzo lubię, od pierwszej książki – którą, nawiasem mówiąc, była dla mnie właśnie ta, która Tobie nie przypadła do gustu, „Anna In w grobowcach świata”; mnie z miejsca wciągnęła w świat Tokarczuk, a miłość przypieczętowana została „Prawiekiem”. Z kolei dla mnie jedyną do tej pory, która jakoś do mnie trafiła, było właśnie „Prowadź swój pług przez kości umarłych”; odświeżam sobie je teraz przed filmem, zweryfikuję wrażenia z pierwszej lektury.

    A ja ją lubię jeszcze za jedną rzecz – za wnikliwość, za to, że pokazuje takie zwykłe, codzienne rzeczy z totalnie zaskakujących perspektyw, oczywiście często posługując się perspektywą swoich bohaterów, dziwaków-wizjonerów. Jest w niej badaczka i poetka zarazem.

    No i jeszcze do tego wszystkiego to przesympatyczna osoba, byłam na kilku spotkaniach z nią i wręcz bije z niej ciepło. Pamiętam dokładnie spotkanie na przedostatnim Conradzie, zaraz po tej największej fali ataków na nią, wszyscy biliśmy brawo, mało nam ręce nie odpadły :). Wspaniała pisarka i wspaniała osoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak wrażenia z ponownej lektury "Prowadź swój pług ...". U mnie sporo czasu minęło od lektury, zanim ta książka zaczęła mi się podobać. Jeżeli chodzi o "Annę In.." zastanawiam się czy na pewno ją zrozumiałam. Może do niej wrócę, żeby skrócić sobie czekanie na kolejną Tokarczuk.

      Masz rację, że z niej niezła badaczka. I to dosłownie -sporo przecież w jej powieściach faktów historycznych, a przy okazji "Ksiąg Jakubowych" opowiadała, ile czasu spędziła na researchu. ;)

      Jest bardzo sympatyczna! Miło wiedzieć, że nie tylko ja ją lubię. ;) Czasami żałuję, że jest tylko jedna Tokarczuk, ale dobrze, że jest w ogóle.

      Usuń
    2. Skończyłam. Wrażenia z ponownej lektury „Prowadź...” mam chyba trochę bardziej na plus, niż kilka lat temu, ale główna obserwacja ta sama co wtedy. Uważam, że to dobra książka, która jest przez wiele osób niewłaściwie (przesadnie negatywnie lub, przeciwnie, przesadnie entuzjastycznie) oceniana: 1) z przyczyn ideologicznych, 2) z powodu utożsamiania bohaterki z autorką. Cała armia czytelników się na to łapie, piszą „Olga Tokarczuk przesadnie wychwala Czechy” albo „Olga Tokarczuk porównuje polowania do holokaustu”, a to nie Olga Tokarczuk wychwala i porównuje, tylko jej bohaterka przecież. Ludzie piszą, że książka jest naiwna, że cukierkowa, że prosty styl, ale w końcu to jest głos Janiny Duszejko! Nie przeczę, wiele poglądów autorka ze swoją bohaterką pewne dzieli, ale to nie znaczy, że jest NIĄ. To aż niesamowite, ile osób się na to złapało. A książka ciekawa, niebanalna, bohaterowie wspaniale zbudowani, Teorie Duszejko świetne. Choć ideologicznie nie do końca się z nią zgadzam, dała mi trochę do myślenia. Na pewno warto było przeczytać ponownie :). Teraz na film!

      Usuń
    3. Świetnie to ujęłaś! I również nie mogę przestać się dziwić temu utożsamianiu Tokarczuk z Duszejko. Jest to chyba jednak wada ogromnej części czytelników. ;)

      Usuń
  2. Świetny wpis, bardzo dobrze podsumowuje dlaczego warto czytać Tokarczuk. Dla mnie to bez wątpienią najważniejsza i najciekawsza polska pisarka współczesna. W ogóle to, szczerze mówiąc, nie widzę też żadnego pisarza mężczyzny, który zagrażałby jej pozycji. Ja sama przepadałam za Tokarczuk w liceum i to właśnie wtedy odkryłam ją dzięki mojej polonistce, która zadała nam „Prawiek” jako lekturę (chwała jej za to!). Co prawda nie czytałam wszystkiego i zwłaszcza te najnowsze książki mam do nadrobienia, ale „Bieguni” to dla mnie prawie biblia. Uwielbiam jej wyobraźnię i empatię. To naprawdę wyjątkową postać w polskiej literaturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I zgadzam się z Tobą. Nie widzę żadnego pisarza, który mógłby jej zagrozić. Chociaż może jesteśmy nieobiektywne? ;)
      Zazdroszczę Ci nadrabiania Tokarczuk.

      Usuń
  3. Nadrobić Tokarczuk – to nasz plan na najbliższe miesiące! Odkładałyśmy go na wieczne później, ale Twój wpis przekonał nas, że nie warto dłużej czekać! Zwłaszcza, że manifest Tokarczuk jest nam bardzo bliski.
    (A obejrzenia filmu Holland też nie możemy się już doczekać!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry plan. Na pewno znajdziecie u niej coś dla siebie. Jestem też bardzo ciekawa, która z jej powieści najbardziej przypadnie Wam do gustu. :)

      Usuń
  4. A ja tylko dodam tak zakulisowo, że strasznie ją lubię za bycie nie-gwiazdą. Jedyna osoba (albo jedna z niewielu) która przyjeżdża na Nowe Horyzonty i po prostu idzie oglądać filmy/korzystać z dóbr kultury i nie uprawia wołania na puszczy "Tu ja, znana i lubiana! A teraz poproszę wszelkie możliwe gratisy i udogodnienia". I zawsze jest dla każdego miła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, całą sobą sprawia wrażenie po prostu równej babki. Ale z klasą. :) Ja pamiętam ją z OFF festiwalu, gdzie parę lat temu czytała fragment "Prowadź swój..." Była szczerze zdenerwowana spotkaniem z nietypową dla niej publicznością.

      Usuń
  5. Cieszę się, że moje pytanie skłoniło Cię do napisania tak ciekawego posta :)
    Też uwielbiam Olgę Tokarczuk i też już od liceum :)
    Tak sobie myślę, że powinnam ponownie sięgnąć po jej pierwsze powieści, które czytałam właśnie wtedy, i zabrać się w końcu za "Księgi Jakubowe".
    Miałam także przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z autorką, które było bardzo inspirujące i ciekawe. Głównym tematem były właśnie "Księgi Jakubowe". Tokarczuk opowiadała o procesie twórczym i ciężkiej pracy włożonej w przygotowanie tej książki. Wydała mi się niezwykle ciepłą, mądrą i interesującą osobą.
    Czytając powyższe komentarze pomyślałam, że w sumie mogłybyśmy założyć fanclub autorki. Pierwsze człońkinie już są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, całkiem spory fanklub nam się zebrał. Ja się zastanawiam nad ponowną lekturą "Prawieku".
      Podziwiam Olgę Tokarczuk za ogrom pracy, jaki włożyła w "Księgi...". Jestem ciekawa czy Ci się spodobają ;).

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że chociaż argumenty przekonujące, to nie mam aż takiego przekonania do książek Olgi Tokarczuk. To znaczy doceniam je (niektóre nawet bardzo), natomiast od dłuższego czasu zastanawiam się, na czym polega moja dość wysoka neutralność w kwestii lubienia bądź nie jej pisarstwa -- jeszcze nie znalazłam odpowiedzi. Po bardzo obiecującym "Prawieku" (jeśli się nie mylę, to była pierwsza książka Tokarczuk, jaką przeczytałam) później już nie znalazłam nic, co by mnie aż tak oczarowało; może powinnam pilniej poszukać wśród jej książek? :-) (i może sama sobie odpowiedziałam jednak na to pytanie ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, skoro tak wychwalam Tokarczuk, że "Prawiek" to nie jest moja ulubiona książka. Mało z niej pamiętam. Moje typy to "Ostatnie historie", "Dom dzienny, dom nocny", "E.E." i niektóre opowiadania z "Gry na wielu bębenkach". :)

      Usuń