środa, 3 maja 2017

Niezrecenzowane #2

W tym roku dość ciężko znaleźć mi czas na pisanie bloga. Mam jednak nadzieję, że przetrwacie ze mną tę chwilę słabości. Pracuję nad zaległymi wpisami, a dzisiaj mam dla Was kilka interesujących pozycji w jednym pakiecie. Będzie kobieco i muzycznie!

On, Zośka Papużanka

Książka nominowana do Paszportu Polityki za 2016 rok cieszyła się sporą popularnością w blogosferze. U mnie wywołała mieszane uczucia - postawiłabym ją na półce obok "Białej Riki" Magdaleny Parys. Historię Śpika i jego mamy czyta się przyjemnie, nie można autorce odmówić lekkiego pióra i poczucia humoru. Fantastyczne są fragmenty poświęcone szkole podstawowej lat 80-tych. Każdy kto to przeżył, nie będzie mógł powstrzymać uśmiechu. Dodatkowo Papużanka jako nauczycielka opisuje pedagogów bez nabożnej czci. Autorka też po mistrzowsku wyśmiewa tradycyjnie podręcznikowe podejście do literatury. To czemu marudzę? Bo powieść się w pewnym momencie rozpada. Nie wiem już czy jest ona historią mamy Śpika, czy może koleżanki chłopca - narratorki. Sam bohater znika pod koniec, staje się niewidoczny i przezroczysty, a przez to jego historia jest niedomknięta. Szkoda.

Poniedziałkowe dzieci, Patti Smith

Książkę tę większość zaliczy do autobiografii i literatury non-fiction. Patti Smith opisuje historię swojego związku z Robertem Mapplethorpem od przypadkowego spotkania po ostatnie dni życia znanego dziś fotografa. Gdy się poznali, żadne z nich nie było sławne, razem więc uczyli się artystycznego świata Nowego Jorku, zdobywali doświadczenie i rozwijali swoją wrażliwość. Z jednej strony jest to obraz lat 70-tych z uwiecznionymi na nim wieloma sławnymi ludźmi: Hotel Chelsea, Janis Joplin czy gdzieś w tle Andy Warhol. Z drugiej strony to prosta historia wrażliwej dziewczyny i zagubionego chłopaka, ich uniesienia, wzloty i upadki, sukcesy i porażki, kłótnie i momenty szczęścia. Dzięki temu książka wielkiej gwiazdy rocka nabiera uroczej uniwersalności. Warto po nią sięgnąć.

Zespół Sleaford Mods podczas festiwalu ATP w 2016 r. Obraz namalowała podczas koncertu Gina Southgate. 
http://artistginasouthgate.weebly.com

 

Będziesz smażyć się w piekle, Krzysztof Owedyk

Nie czytam komiksów, ten jednak od początku zaintrygował mnie tematem a zewsząd spływały pozytywne opinie. Gdy do domu przyszła paczka, słuszność zakupu potwierdził okrzyk zachwytu: "Kupiłaś komiks Prosiaka?!". Właściwie wolę określenie powieść graficzna i do tej historii nadaje się ono idealnie. Główny bohater, muzyk z powołania, ojciec i mąż, rozpoczyna przygodę ze światem show biznesu. I wcale nie jest tak różowo jak oczekiwał. Problemy tylko narastają, w domu i w życiu zawodowym, a spodziewanych kokosów z tego nie ma. Jest to jednak historia z prawdziwym happy endem, w której każdy dostaje to, na co zasłużył. I można by się przyczepić, że to zbyt proste rozwiązanie. Znajdzie się też parę niedociągnięć w samej fabule (skąd żona ma pieniądze na wizyty u psychologa, skoro nie stać ich na okulary dla córki?), ale można je wybaczyć. Komiks jest przepięknie wydany, podzielony na rozdziały, jak płyta na kolejne utwory muzyczne. Do tego naprawdę dobrze narysowany, dynamicznie, mrocznie, tak jak na prawdziwym koncercie rockowym. Zachwycił mnie też perkusista mówiący gwarą śląską. Pozycja obowiązkowa dla fanów muzyki i miłośników powieści graficznej.


0 komentarze :

Prześlij komentarz