niedziela, 31 stycznia 2016

Tajemnica domu Helclów, Maryla Szymiczkowa


Miała być wielka literacka zagadka, ale co to za zaskoczenie, jeżeli na tylnej okładce widnieją zdjęcia prawdziwych autorów: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego. Sama fabuła też nie porywa. 

Zastanówmy się przez chwilę, o czym może być kryminał, w którym maczał palce pierwszy ze wspomnianych panów. Będzie trochę historii, tej wielkiej z podręczników (otwarcie teatru, pogrzeb Matejki) i tej mniejszej, codziennej. Parę smaczków z życia mieszkańców Krakowa tamtych czasów, anegdotki, ciekawostki, bez wątpienia odszperanych podczas porządnej kwerendy. Tło historyczne będzie zresztą odmalowane dość wiernie. Nie można być też zaskoczonym, że pierwsze skrzypce grać będzie kobieta. Trochę wścibska, marudna i czepialska, ale jednak żywiołowa i ambitna. Jeżeli kryminał to zbrodnia. Może z zemsty? Albo miłości? Obowiązkowo z końcową sceną, gdzie w obecności wszystkich zamieszanych zostaje ujawniony morderca bądź morderczyni. Żadnego z tych elementów nie zabrakło. 

"Tajemnicę" czytało mi się mimo wszystko miło. I szybko. Chociaż zastanawiam się czy to nie dzięki wrodzonej ciekawości, która nie pozwoliłaby mi odłożyć nawet najgorszego kryminału: "bo przecież muszę wiedzieć, jak to się kończy".
 
Dopisane w lutym: Zapomniałam! Zapomniałam o obrazie, a przecież przy czytaniu "Tajemnicy..." miałam go cały czas w głowie.

"Portret żony artysty Teodory z Giebułtowskich", Jan Matejko.
Źródło: http://cyfrowe.mnw.art.pl/

6 komentarzy :

  1. Mam na liście do przeczytania, jednak jeszcze sporo książek przed nią wpisanych. Ciekawa jestem, jakie będę miała wrażenia po jej przeczytaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa. Daj znać, jak już przeczytasz. :)

      Usuń
  2. Mnie do tej książki przyciąga przede wszystkim Kraków. Kryminalny stary Wrocław poniuchałam, coś tam ze Śląskiem też było, ale Kraków to inna sprawa. Poszłabym później na spacer takim tropem ;)Ale brak zaskoczenia to olbrzymi minus, więc "Tajemnica" nie taka pilna, jak by się chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie problem takich książek. Są na liśćie, ale raczej na dalszych pozycjach. Perspektywa spaceru na pewno doda jej uroku, więc nie odkładaj czytania w nieskończoność. :)

      Usuń
  3. O, a mnie się akurat ta mała zawartość "kryminału w kryminale" bardzo tutaj podobała. I ten retro Kraków też. Może to dlatego, że nie przepadam za kryminałami, w których epatuje się makabrycznym szczegółem. "Tajemnica domu Helclów" była dla mnie miłym wyjątkiem od współczesnych thrillerów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdecydowanie marudą, jeżeli chodzi o kryminały... wiem. ;) Lekkie rozczarowanie ostatnimi dziełami Dehnela pewnie też miało wpływ na moje nastawienie. Za to zgadzam się z Tobą całkowicie, że nie epatowanie makabrycznym szczegółem to plus tej książki.

      Usuń