czwartek, 1 września 2016

Niemieccy blogerzy i Deutscher Buchpreis 2016

Śledzicie nagrody literackie? Ja tak. W przypadku tych polskich ograniczam się zazwyczaj do rzucenia okiem na listy nominowanych i zwycięzców. Dłużej zastanawiam się nad tytułami, których nie znam i dlaczego, ale jest ich zazwyczaj kilka. Zupełnie inaczej podchodzę do zagranicznych nagród. Taki Man Booker czy Deutscher Buchpreis są dla mnie ważnym drogowskazem. Nie znaczy to, że bezkrytycznie kupuję czy czytam nagrodzone książki, ale na pewno biorę je pod uwagę. Longlist to całkiem przydatny spis pozwalający się zorientować, co piszczy w trawie, którą siłą rzeczy znam nie najlepiej.

Nie martwcie się, to nie będzie wpis o wadach czy zaletach nagród, ale o ciekawej współpracy i świetnej promocji jednej z nich. Organizatorzy Deutscher Buchpreis w 2015 roku postanowili zaprosić do zabawy niemieckich blogerów książkowych. Coś, co miało być eksperymentem, wypaliło na tyle, że całą akcję powtórzono w tym roku. Sześcioro wybrańców od 23. sierpnia czyta, przedstawia a przede wszystkim dyskutuje o dwudziestu książkach nominowanych w ramach tzw. długiej listy do najważniejszej nagrody literackiej obszaru niemieckojęzycznego. Blogerzy tworzą w pewien sposób alternatywny panel sędziowski z tą ogromną różnicą, że otwarty i w pełni jawny, bo przecież ich zdanie i spory możemy śledzić na bieżąco na ich blogach, Facebooku i Twiterze. Współpraca z Deutscher Preis ma swobodny charakter i każdy z blogerów ma pełną dowolność, co, jak i kiedy chce opowiedzieć swoim czytelnikom. Chociaż blogerzy zapowiedzieli, że zadbają o to, by każda książka miała przynajmniej jedną recenzję. Zażarte dyskusje nie wykluczają też krytyki wobec właściwej nagrody. Celem zabawy jest publiczna debata o nominowanych książkach i oczywiście wspieranie czytania topowych niemieckojęzycznych powieści. W zeszłym roku blogerzy pokusili się nawet o stworzenie własnej krótkiej listy, chociaż ponieśli sromotną porażkę - żadna z wybranych książek nie została wyróżniona przez prawdziwe jury.

Zdjęcie z wystawy "Hanne Darboven. Bücher", Opus 42.
Źródło: pressetext.com


Bardzo podoba mi się to przedsięwzięcie. Klasyczne win-win, gdzie wszyscy są zwycięzcami. Blogerzy zyskują rozpoznawalność, mają możliwość przedstawienia się szerokiej publiczności i wyjścia poza media społecznościowe do radia czy telewizji. Mają też do dyspozycji wspólną platformę do eksperymentowania i wymiany poglądów. I nie można zapomnieć, że jest to rodzaj wyróżnienia i uznania dla tego, co robią tak dobrze. Wygrywają też organizatorzy, a i wydawcy, którzy mają pewność, że o książkach będzie głośno wszędzie. Sama nagroda odświeża swój wizerunek i zapewnia sobie obecność w internecie. I zyskują czytelnicy, którzy bez problemu znajdą wiele informacji oraz bogatą i różnorodną dyskusję o nominowanych książkach.
Jest to doskonały przykład współpracy, promocji tradycyjnej nagrody w internecie, ale też podkreślenie znaczenia i roli, jaką odgrywają blogi w krytyce literackiej w Niemczech. 

Jeżeli macie ochotę śledzić tegoroczną dyskusję, listę blogerów i podsumowanie ogólnych zasad znajdziecie na oficjalnej stronie Deutscher Buchpreis. Zwycięzca zostanie ogłoszony 17. października.



3 komentarze :

  1. Interesujący sposób promocji. Napiszesz kolejną notkę po ogłoszeniu wyników? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się śledzić tegoroczną dyskusję wokół nagrody, więc niewykluczone, że w październiku napiszę o swoich spostrzeżeniach. I kto wygrał, oczywiście. ;)

      Usuń
  2. Jak wspominałam, ten pomysł bardzo mi się podoba -- też dlatego, że nie ma w nim żadnego dzielenia na "ci piszą o książkach profesjonalnie", "a ci to z pasji", "a tamci, bo mogą" i tak dalej. Przyjemna sytuacja :-).

    OdpowiedzUsuń